Szymon Jadczak, związany z Wirtualną Polską, która brała miliony złotych od Ziobry, nie wytrzymał ciągłego pytania o te pieniądze:
– Dlaczego ciągle pytacie mnie, Patryka Słowika czy Dominikę Długosz o branie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości i nazywacie nas sprzedajnymi dziennikarzami, suwartami i presstytutkami – pyta Jadczak.
Odpowiedź nasuwa się jednak sama. Najwyraźniej ludzie czują, że Jadczak, Słowik i jemu podobni mają coś za uszami a aroganckie zachowani i nerwowe reakcje na oczywiste i naturalne pytania potwierdzają tylko, że Wirtualna Polska i jej dziennikarze brali udział w tym niecnym procederze.
Nerwy Jadczaka wydają się tym bardziej uzasadnione, gdy przypomnimy sobie aferę z firmą United Surveys, której sondaże WP ciągle publikowało i publikuje do dzisiaj. A to przecież Marcin Duma et consortes i sondaże za kasę…
Wypowiedź Jadczaka należy więc odczytywać przede wszystkim w kategorii paniki przed ujawnieniem kolejnych kompromitujących jego redakcję informacji a sporo już tego jest…











