Pojawienie się telewizji Republika razem z agentami ABW w mieszkaniu aresztowanego Romanowskiego nie jest przypadkiem. Mógł mieć miejsce jakiś przeciek i to niestety w służbach.
Donald Tusk słusznie założył, że używanie samej policji to może być za mało i wybrał agentów ABW jako tych, którzy zatrzymują i aresztują oskarżonego o 11 poważnych przestępstw byłego wiceministra od Ziobry. Jednak z jakichś źródeł TV Republika dowiedziała się o akcji i czekała ze wszystkimi kamerami. Do akcji przeciwko funkcjonariuszom wyznaczono najbardziej tępych propagandzistów, którzy próbowali sprowokować policję i funkcjonariuszy agencji. Nie udało się.
Jednak pozostaje pytanie w jaki sposób ludzie Sakiewicza dowiedzieli się o wszystkim i dlaczego czekali. Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla zrozumienia wpływów PiS w agencjach i służbach zarówno specjalnych jak i mundurowych.
Pisowskie macki sięgają daleko. Trzeba je obciąć.










