– Wzrost płacy minimalnej, która od 1 stycznia 2025 r. ma wynosić ponad 4,6 tys. złotych, sprawi, że wielu małych firm nie będzie stać na zatrudnianie pracowników – mówi słusznie rzeczniczka małych i średnich przedsiębiorców Agnieszka Majewska. Ma oczywiście rację, ale są jeszcze inne, dużo gorsze konsekwencje.
Oprócz braku pracowników mamy do czynienia z wyżynaniem klasy średniej. Przestaje się opłacać myśleć, rozwijać, uczyć inwestować – po co to robić, skoro byle ochroniarz, robotnik, sklepowa (z całym szacunkiem dla tych zawodów) zarabia podobnie jaka osoba wysoko kwalifikowana.
Konsekwencje społeczne tych durnych pisowskich pomysłów są tragiczne. Warto, by nad sprawą pensji minimalnej usiedli nie tylko politycy ale przede wszystkim ekonomiści i psychologowie.
Polska zginie przez takie pomysły!










