Były szef MSWiA, Mariusz Kamiński zapewne na długo zapamięta swoje wystąpienie w Parlamencie Europejskim. Formując fałszywe oskarżenia pod adresem Polski, stał się obiektem żartów ze strony europosłów.
– Ja rozumiem, że ma pan określone poglądy polityczne, że KE ma pewne poglądy polityczne, że rząd konserwatywny, który reprezentowałem, był przedmiotem, z powodów politycznych, nieustannych ataków, ale od pół roku rządzi inny rząd. Rząd, który tak naprawdę wprowadza w naszym kraju ponurą, autorytarną dyktaturę. I to się dzieje przy waszym milczeniu, znaczącym milczeniu — mówił Kamiński do unijnego komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa.
– Nie widzicie, co się dzieje w tej chwili w Polsce? Nie słyszeliście, że w XXI wieku wraca problem więźniów politycznych, wraca problem tortur? — pytał dalej Kamiński. – Czy nie widzicie ciągłego łamania konstytucji, ciągłego łamania obowiązujących w Polsce ustaw? Ten rząd nie zmienia ustaw. On je łamie – przekonywał europoseł PiS.
Kamiński zapomniał tylko o jednym. W Parlamencie Europejskim doskonale wiedzą co się dzieje dziś w Polsce. I wiedzą co się działo przed grudniem 2023. I jaką rolę w systemie stworzonym przez Kaczyńskiego odgrywał właśnie Kamiński. Dlatego nikt nie dał się nabrać na jego lament.










