Na Nowogrodzkiej są już pewni, że nie otrzymają subwencji. Co prawda nie ma jeszcze odpowiedniej decyzji Państwowej Komisji Wyborczej, ale im dłużej jest ona odkładana, tym bardziej ponure nastroje wśród polityków PiS.
– Decyzja chyba już zapadła, trwa przygotowywanie precyzyjnego uzasadnienia z wyliczeniem wszystkich kwot – mówi polityk PiS w rozmowie z „Super Expressem”.
Stąd też szefostwo partii zaczęło poważnie zastanawiać się na tym, by brakujące pieniądze pozyskać od działaczy i sympatyków. Tyle tylko że taka akcja musi zakończyć się niepowodzeniem.
– W pierwszej fazie faktycznie zadziała tu efekt skali. Wyborców PiS są przecież miliony i mogą zebrać środki potrzebne na działalność. Trudno będzie jednak utrzymać na stałe satysfakcjonujący poziom wpłat. Tym bardziej, że elektorat partii Kaczyńskiego, to często nie są majętni ludzie – zauważa politolog, prof. Kazimierz Kik.
Trudno także liczyć na wpłaty od działaczy. Są oni członkami PiS przede wszystkim dlatego, że partia zapewniała im lukratywne stanowiska. Na sięganie do własnej kieszeni nigdy się nie zgadzali…
