Jarosław Kaczyński jest niereformowalny. Człowiek, który po ośmiu latach niemalże absolutnej władzy, został odrzucony jednoznacznie przez Polaków, po prostu tego… nie uznał. I marzy o powrocie. Zapowiadając przy okazji zemstę.
– Jest ogromna szansa żeby to przerwać, tylko jest potrzebna ogromna mobilizacja społeczna, zwycięstwo w wyborach prezydenckich, a później w parlamentarnych. Także wyciągnięcie wniosków, tzn. ta konstytucja okazała się całkowicie ułomna, bo nie wprowadziła mechanizmów, które nie umożliwiają takiej operacji jak np. przejęcie siłą Telewizji czy prokuratury, a nawet stosowanie tortur – mówił wczoraj w Telewizji wPolsce24. Nie zważając przy tym, że dosyć oszczędnie przy tej okazji gospodaruje prawdą.
– Jestem głęboko przekonany, że to zostanie rozliczone w trybie karnym, bo jeśli wziąć to wszystko razem, to doszło tu do zmiany ustroju państwa i to zmiany siłowej. (…) To będzie należało do wymiaru sprawiedliwości, nie do jej obecnej parodii – dodał.
Mamy jednak szczęście. Wszystko wskazuje na to, że o powrocie do władzy i odwecie Jarosław Kaczyński może jedynie… pomarzyć. A w rzeczywistości musi się zmierzyć z rozpadem własnej partii i poważnymi zarzutami kryminalnymi pod adresem jej wielu działaczy.
Nic więc dziwnego, że Kaczyński lubi uciekać w senne majaki. I w ten sposób łudzi sam siebie.
