Prezydent Andrzej Duda znalazł się (z własnej winy) w niezręcznej sytuacji. Podczas spotkania z prezydentem Litwy nagadał rzeczy… niemądrych. I teraz wypadałoby za nie przeprosić.
– Mogę powiedzieć tylko tak: o ile pamiętam, w 2012 roku została zawarta umowa pomiędzy służbą kontrwywiadu wojskowego a FSB, jeżeli chodzi o współpracę. To było za rządów premiera Donalda Tuska i pan premier Donald Tusk wyraził na to zgodę. Czyżby ta współpraca między służbami rosyjskimi a służbami Rzeczypospolitej pod rządami pana premiera Donalda Tuska nadal była kontynuowana? Bo tak to wygląda – mówił Duda podczas konferencji prasowej.
Na odpowiedź nie musiał długo czekać. – Nie wyobrażam sobie, żeby w normalnym kraju prezydent mógł używać takich słów względem premiera – powiedział wiceszef MON Cezary Tomczyk. – Jeśli prezydent RP, na konferencji z prezydentem Litwy, zarzuca swojemu premierowi i służbom specjalnym jakieś nieuprawnione kontakty, to bardzo źle świadczy o sobie i o swoim kraju – dodał.
Tomczyk ma rację. Ciekawe tylko, czy wie o tym Andrzej Duda? Czy też dalej będzie udawał, że nie ma problemu?










