Dzisiaj Kaczyński przeszedł sam siebie. Zapewne zdruzgotany niewielką liczbą osób uczestniczących w manifestacji zorganizowanej przez PiS, klęskę spróbował przykryć radykalizmem.
– Jesteśmy tu po to, by powiedzieć twarde „nie” temu, co się dzieje w Polsce, w szczególności w sferze praworządności, tutaj przekraczane są wszelkie granice łącznie z prawami człowieka, tortury. Chcemy powiedzieć „nie” całej polityce, która zmierza do tego, by Polskę zdegradować i gospodarczo, i duchowo, pod każdym względem – mówił Kaczyński w rozmowie z portalem niezalezna.pl.
– Te cele, które stawiają ci, którzy chcą budować państwo europejskie, szczególnie Niemcy, Francja, są dużo dalej idące – to zmiana Polski w teren zamieszkiwany przez Polaków, ale zarządzany z zewnątrz. Można mówić, chociaż pozory będą zachowane, o końcu państwa polskiego. Mamy możliwość przeciwstawienia się temu, będą podjęte wielkie akcje i ta wielka akcja zmierzająca do wyborów nowego patriotycznego prezydenta RP – przekonywał lider PiS.
Strach człowieka bierze, kiedy sobie pomyśli że ten nieodpowiedzialny fantasta rządził Polską przez osiem długich lat.










