Ach, PiS znowu w swoim żywiole! Tym razem, jak zwykle z wielkim hukiem i błyskami fleszy, składa projekt pomocy powodzianom. Andrzej Śliwka z PiS dumnie ogłasza, że rozwiązania „leżące na stole” są dobre. Ciekawe, dla kogo, panie Śliwka? Bo na pewno nie dla tych, którzy ucierpieli w wyniku powodzi. W końcu kto by się przejmował realną pomocą, gdy można zamiast tego zaoferować… gadanie
Tak, dobrze czytacie, PiS proponuje gadanie – bo władzy nie a co lepiej pocieszy osoby, które straciły domy i dobytek, niż obciążenie ich fałszywą nadzieją A może gadanie będzie miało „specjalne warunki”?
Śliwka oczywiście próbuje przerzucić odpowiedzialność na obecnie rządzących, jakby PiS w ogóle nie miało w tym wszystkim udziału. Przecież to nie wasza wina, że system zarządzania kryzysowego był przez lata zaniedbywany, prawda? Nie wspominając już o tym, że wasze cudowne projekty i tak zawsze kończą się w labiryncie biurokratycznym, w którym rzeczywista pomoc trafia do potrzebujących tak późno, że już nie mają czego ratować. Ewentualnie ktoś z PiS coś ukradnie. Taka to partia.










