Olga Semeniuk-Patkowska, poseł PiS i była wiceminister rozwoju i technologii, w rozmowie dla wPolsce24 próbowała zrzucić odpowiedzialność za zaniedbania PiS na barki Donalda Tuska. Według niej, władze centralne i samorządowe nie radzą sobie z problemami związanymi z ostatnimi powodziami. Nic z tego co powiedziała, nie miało sensu. Przyjaciółka (?) Dworczyka nie poradziła sobie z merytoryka a krytyka wyszła jej kiepsko.
Sytuacja, w której politycy PiS z jednej strony zarzucają obecnemu rządowi bezradność, a z drugiej same przez lata zaniedbywały infrastrukturę przeciwpowodziową, wydaje się wręcz ironiczna. To PiS rządziło przez osiem lat, mając dostęp do funduszy, które mogłyby pomóc w rozbudowie i modernizacji systemów zabezpieczających przed klęskami żywiołowymi. Gdzie były wtedy te budżety na pomoc, o które teraz Semeniuk-Patkowska apeluje?
Co więcej, Semeniuk-Patkowska twierdzi, że premier Tusk powinien dysponować budżetem, zamiast liczyć na pomoc organizacji pozarządowych, takich jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.
W rzeczywistości to właśnie PiS przez swoje zaniedbania doprowadziło do tego, że Polacy często muszą polegać na organizacjach pozarządowych, ponieważ państwowe struktury nie są w stanie sprostać wyzwaniom. Może zamiast kolejnych oskarżeń i szukania winnych, politycy PiS powinni zastanowić się, dlaczego przez lata rządów zaniedbali kwestie bezpieczeństwa i ochrony infrastruktury?
Semeniuk-Patkowska próbuje odwrócić uwagę od tych faktów, apelując o „merytoryczne” podejście. Jednak to właśnie brak merytorycznych działań ze strony jej własnej partii jest jednym z powodów, dla których teraz Polacy muszą borykać się z konsekwencjami katastrof naturalnych.
No i warto wymyśleć jakie relacje łączyły panią wtedy Semeniuk z panem Dworczykiem. Historie z Ordo Iuris są wciąż głośne w przestrzeni publicznej.
Kto z CBA dawał Nisztorowi materiały o seksie Dworczyka na biurku w KPRM?
