Minęło już niemal rok od zmiany władzy po wyborach parlamentarnych 15 października 2023 roku, a wciąż brakuje istotnych zmian w strukturach mediów publicznych, zwłaszcza w TVP i Polskim Radiu. Choć nowe władze podjęły kroki w wielu obszarach, to jednak zarządzanie tymi kluczowymi instytucjami wciąż pozostaje pod kontrolą osób mianowanych przez poprzednią ekipę PiS, mimo zmiany dyrektorów i zarządu.
W międzyczasie spada zarówno oglądalność TVP, jak i słuchalność Polskiego Radia. Wydaje się, że widzowie i słuchacze coraz częściej odwracają się od tych mediów, poszukując ciekawszych źródeł informacji. Szczególnie dotkliwe jest to dla TVP Info, które z każdym miesiącem traci widzów, co w dobie rosnącej konkurencji na rynku informacyjnym nie wróży najlepiej.
Z jednej strony można by przypuszczać, że to brak czasu lub inne priorytety rządu są powodem, dla którego przegląd kadr w mediach publicznych nie został jeszcze zrealizowany. Z drugiej jednak strony pojawiają się spekulacje, że może być to świadome działanie mające na celu unikanie konfrontacji z wpływowymi grupami medialnymi. Nie jest tajemnicą, że zmiana kadr w tak dużych instytucjach jak TVP i Polskie Radio nie jest prosta i może wywołać opór, a także długotrwałe procesy restrukturyzacyjne.
A co to za grupy wpływów? Telewizja od lat stanowiła paśnik dla wielu firm produkujących śmieciowe programy. Powiązanych z Lewicą, PiS i nie tylko.
Ostateczny bilans lat zarządzania przez ludzi związanych z PiS-em wydaje się bardzo negatywny. Media publiczne, zamiast spełniać swoją fundamentalną rolę jako niezależne źródło informacji, stały się narzędziem propagandowym, co w dłuższej perspektywie zaszkodziło ich reputacji. Dlatego też każda chwila zwłoki w dokonaniu przeglądu kadr i wprowadzeniu nowych osób na kluczowe stanowiska może jedynie pogłębiać kryzys zaufania, z jakim mierzą się TVP i Polskie Radio.
Efekty widzimy codziennie. Telewizja Polska i Polskie Radio atakują rząd.










