No i doczekaliśmy się. Nawet media od lat jednoznacznie popierające reżim PiS mają już dosyć Kaczyńskiego i jego ferajny.
– Wzywaliśmy, i my osobno, i my jako tygodnik, żeby jednak jakaś autorefleksja w PiS-e, po przegranych wyborach w październiku nastąpiła. Te wszystkie apele zdały się psu na budę, bo PiS uznał, że w obliczu zagrożenia zwieramy szeregi, żadnej debaty o przyczynach porażki nie będzie – mówi redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, Paweł Lisicki.
– Po roku okazuje się, że nie ma co prawda debaty o przyczynach porażki, a jest jakaś niejasna bardzo walka – dodaje Lisicki.
Nas to nie dziwi. Ale dobrze, że nawet do dziennikarzy „Do Rzeczy” zaczyna docierać, kogo oni tak naprawdę popierali. Lepiej późno niż wcale.










