Najwyraźniej na Nowogrodzkiej uznano, że PiS może istnieć tylko jako skrajna prawica. I że zaniechane zostaną próby pozyskania rozsądnie nastawionych wyborców.
Tylko tak można zrozumieć niespodziewany awans Przemysława Czarnka. – Przemek będzie pierwszy po Bogu, czyli po Jarosławie Kaczyńskim. Chce budować partię na swoje podobieństwo – mówi jeden z ważnych polityków Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z Onetem.
– Przemysław Czarnek cieszy się zaufaniem przewodniczącego klubu Błaszczaka i Jarosława Kaczyńskiego. Prezes ceni go za wiedzę i umiejętności. Nasi wyborcy go lubią, ma charyzmę i zawsze potrafi się efektownie odwinąć. Błaszczak nie ma tych cech, dlatego niektórzy uważają, że Przemek go wygryzie – dodaje inny.
Dla nas oznacza to jedno. PiS pozostanie taki, jaki był dotychczas. Tylko „bardziej”.
