PiS ma problem z wyłonieniem kandydata na prezydenta. Trwający od tygodni festiwal nazwisk może już śmieszyć. Niemniej jednak Kaczyńskiego i jego partyjnych towarzyszy nie można bagatelizować. Stawka wyborów prezydenckich jest bowiem zbyt duża.
– Obojętnie, kim ów kandydat by nie był, z miejsca weźmie ten elektorat, który nazywamy żelaznym, a którym PiS cieszy się na poziomie nawet 30 proc.. Tak, wybory prezydenckie wygrywają ci, którzy zbierają ponad połowę głosów, ale sondaże pokazują dziś, że poparcie dla szeroko ujmowanych bloków – populistycznego, momentami radykalnego oraz demokratycznego – jest dość wyrównane – zauważa Karolina Lewicka na łamach portalu NaTemat.pl.
– Raz już nie doceniono Andrzeja Dudy, któremu też żadne znaki na niebie i ziemi nie wróżyły sukcesu, a jednak. Tego błędu koalicja 15 X powtórzyć nie może, bo za kilka tygodni rozpocznie się siłowanie: czy polityczna rewolucja, zapoczątkowana wyborami 15 października, zostanie dokończona, czy też nastąpi kontrrewolucja – dodaje dziennikarka.
A wraz z nią Kaczyński i jego kamaryla wróciłaby do władzy w Polsce. Nie możemy do tego dopuścić.











