Od tygodni PiS „wybiera” swojego kandydata na prezydenta. Wybiera i wybrać nie może. Z dnia na dzień zmieniają się także nazwiska potencjalnych szczęśliwców.
– Decyzja jeszcze nie zapadła – mówi sam Kaczyński.
Według medialnych przecieków pod uwagę brane są trzy nazwiska: Karol Nawrocki, prezes IPN, europoseł Tomasz Bocheński i… Przemysław Czarnek.
Zwłaszcza ta ostatnia kandydatura jest wyjątkowo ciekawa. Świadczyłaby o bezproduktywnej radykalizacji PiS. Z czego na Nowogrodzkiej chyba zdają sobie sprawę.
– Wydaje mi się, że Przemek Czarnek nie dałby nam szans na wygranie tych wyborów, bo jest zbyt mobilizujący dla tamtej strony i też u nas nie wszyscy by na niego zagłosowali – mówi z rozmowie z PAP jeden z polityków PiS.











