Czarne chmury zbierają się nad Antonim Macierewiczem. Nic dziwnego, że polityk PiS próbuje się bronić. Tyle tylko, że niewiele ma do powiedzenia.
– Jeśli pani będzie referowała wszystkie kłamstwa i oszustwa Władysława Kosiniaka-Kamysza, to byśmy mogli tutaj spędzić przynajmniej dwa dni, bo tych absurdów jest bardzo wiele. Komisja nie wydała 81 milionów złotych, to jest po prostu kłamstwo – mówił Macierewicz na antenie Telewizji wPolsce.
– Tak naprawdę wydała 33 czy 34 miliony w ciągu ośmiu lat. Pieniądze były wydawane na ekspertyzy zagraniczne, jak i krajowe i wreszcie pieniądze, jakie otrzymywali nasi członkowie podkomisji z jednym wyjątkiem – ja nie brałem ani grosza, a pan Kosiniak-Kamysz próbował państwa okłamać – dodał.
Kto chce, niech mu wierzy. Nas jakoś nie przekonał.











