Tego jeszcze nie było. Najwyraźniej nie tylko Kaczyński jest politykiem oderwanym od rzeczywistości. Dzielnie mu w tym sekundują partyjni towarzysze.
Najwyraźniej ktoś na Nowogrodzkiej wpadł na pomysł, że najlepszym kandydatem PiS w wyborach prezydenckich byłby… Jarosław Kaczyński.
– Jeśli w USA wygra Donald Trump, to czemu nie? Wtedy do gry mógłby wejść prezes – mówi w rozmowie z „Super Expressem” jeden z polityków PiS. – Najlepszym kandydatem i prezydentem byłby oczywiście Jarosław Kaczyński – przekonuje poseł Robert Telus.
W bunkrze na Nowogrodzkiej chyba już nikt nie myśli. No, ale to nie jest nasz problem.
