Jeszcze rok temu trząsł całą Polską. I nic nad Wisłą nie działo się bez jego wiedzy i zgody.
Dziś jest zaś liderem coraz słabszej i rozsypującej się partii. Której politycy mają spore problemy z wymiarem sprawiedliwości.
Nic więc dziwnego, że Jarosław Kaczyński ucieka w marzenia. I na jawie roi o… zwycięstwie. – Pamiętajmy, że to zwycięstwo, choć bardzo ważne, decydujące, to będzie tylko pierwszy krok. Ta walka będzie trwała dalej, bo tylko wtedy, kiedy obóz patriotyczny przejmie władzę i to na długie lata, będzie możliwość zrealizowania naszych celów – przekonuje.
– Będziemy mieli Polskę ludzi zamożnych, szczęśliwych, pewnych siebie, zrzucimy z siebie te wszystkie kompleksy, będziemy szli do przodu, będziemy znaczyć i inni będą to musieli przyjąć do wiadomości – mówił Kaczyński, podkreślając, że zwycięstwo i odrzucenie „władzy okupacyjnej” jest możliwe – dodaje.
Tylko kto jeszcze w te bajki może uwierzyć?











