Przedstawienie pt. „PiS wybiera kandydata na wybory prezydenckie” trwa w najlepsze. Tylko że niewiele ma już wspólnego z realną polityką, a bardziej z kabaretem. I to takim niskich lotów, jaki namiętnie nam serwowała TVP pod rządami Jacka Kurskiego.
Do niedawna wydawało się, że po tygodniach walk frakcyjnych, w grze zostały dwa nazwiska: Przemysława Czarnka i Karola Nawrockiego. Teraz jednak wydaje się, że te ustalenia zakwestionował sam Kaczyński.
– Prezes dostał kilku średnich kandydatów, nie może się na żadnego zdecydować, więc ostatecznie postawi na tego, którego najbardziej lubi i któremu najbardziej ufa – mówi jeden z polityków PiS dziennikarzom Onetu. Czyli że znowu pojawia się kandydatura Mariusza Błaszczaka.
– Sytuacja za naszą wschodnią granicą jest coraz bardziej napięta. A Mariusz był szefem MON, więc jego pozycja mocno wzrasta – twierdzi kolejny rozmówca portalu.
No i jak ich traktować poważnie?
