Podczas sejmowej debaty dotyczącej oceny niesławnej pamięci tzw. wyborów kopertowych. Raport z działalności poselskiej komisji badającej tą sprawę przedstawiła posłanka Magdalena Filiks z Koalicji Obywatelskiej. I wywołała furię Przemysława Czarnka.
– Koncertowo wyrzucono w błoto co najmniej kilka milionów złotych na nic. Z tego miejsca w grudniu ubiegłego roku mówiłem, że komisja powstaje po to, żeby zrobić polityczną hucpę, polityczny cyrk w sprawie, w której wszystko jest wiadomo. Wszystko – krzyczał poseł Czarnek.
– Państwo musi działać w każdych warunkach, a wy skompromitowaliście siebie, wszystkich członków tej komisji śledczej, skompromitowaliście instytucję komisji śledczej, która jest nielegalne, co orzekł Trybunał Konstytucyjny – przekonywał dalej.
Brak słów. Czasami warto wiedzieć, kiedy milczeć. Czarnek najwyraźniej nie ma o tym pojęcia.
