Sympatyzujący z prawicą dziennikarz, Łukasz Warzecha, nie pozostawia suchej nitki na partyjnym kandydacie w wyborach prezydenckich. Jego zdaniem PiS stanął nad przepaścią i wykonał śmiały krok naprzód.
– No nie, muszę to napisać: na razie jest tragicznie i wystąpienie kandydata tego nie zmienia. Geriatria, usypiający pan prof. Nowak, kulejący pan prezes Kaczyński, opowiadający o jakichś reaktorach i sztucznej inteligencji, co samo w sobie jest nawet pocieszne, na koniec kandydat, który czyta z kartki i jak na razie leci tekstami przygotowanymi pod najtwardszy elektorat. Oprawa na podstawowym poziomie, w kadrze co chwila osoby 70+ (z całym szacunkiem dla starszych osób, ale to źle wygląda) – pisze Warzecha w mediach społecznościowych.
– W wystąpieniu pana dr. Nawrockiego dotychczas żadnego akcentu, wychodzącego naprzeciwko elektoratowi centrum czy Konfederacji. To jest DRAMAT. Tak źle przygotowanej prezentacji kandydata, po miesiącach karuzeli, się nie spodziewałem. Kiedyś, w 2015 r., porównałem, konwencje panów Komorowskiego i Dudy w TVP. Powiedziałem, że te konwencje były jak polonez przy najnowszym porsche. Teraz mam wrażenie, że patrzę na steranego małego fiata z zadyszką – dodaje.
Warzecha nie wziął jednak jednego pod uwagę. Z wyboru Nawrockiego zadowolony jest aparat PiS no i sam lider. „Bezpartyjny” Nawrocki gwarantuje, że układy w Prawie i Sprawiedliwości pozostaną bez zmian. Kaczyński ma pozostać prezesem i nikt nie ma prawa rzucić mu wyzwania. I o to przede wszystkim chodzi w tych wyborach.










