Instytut Pamięci Narodowej (IPN), który powinien stać na straży prawdy historycznej i zachować neutralność polityczną, znalazł się w epicentrum skandalu, który może mieć poważne konsekwencje prawne. Wszystko wskazuje na to, że instytucja ta aktywnie zaangażowała się w kampanię prezydencką swojego szefa, Karola Nawrockiego, co jest jawnym naruszeniem prawa. Zgodnie z polskim kodeksem karnym, takie działania zagrożone są karą do trzech lat więzienia.
Wątpliwości pojawiły się, gdy zaczęto dostrzegać, że zasoby IPN — w tym infrastruktura, pracownicy i środki publiczne — były wykorzystywane do promowania kandydatury Karola Nawrockiego na urząd prezydenta. Publikacje w social mediach Instytutu są bowiem sposobem na budowanie wizerunku Nawrockiego jako kandydata.

Instytut Pamięci Narodowej ma obowiązek pozostania apolitycznym, co wynika zarówno z jego statutu, jak i podstawowej etyki funkcjonowania instytucji publicznych. Wykorzystywanie IPN do celów kampanii wyborczej nie tylko narusza zasady neutralności, ale również może zostać zakwalifikowane jako przestępstwo z art. 231 § 1 kodeksu karnego, który dotyczy nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Zaangażowanie instytucji państwowej w kampanię wyborczą stanowi naruszenie przepisów dotyczących finansowania kampanii oraz neutralności instytucji publicznych. Zgodnie z polskim prawem, takie działanie może skutkować karą do trzech lat pozbawienia wolności dla osób odpowiedzialnych za organizację takich działań.
Czy to jest żart? Czy @ipngovpl włączył się w kampanię o stronie swojego szefa?
Wyobraźcie sobie taki wpis Urzędu Miasta Warszawa, albo np. Kancelarii Premiera RP? pic.twitter.com/T91D9qgywj
— Marcin Tyc (@MarcinTyc) November 24, 2024
