Wczorajsza decyzja Państwowej Komisji Wyborczej, odraczającej obrady w sprawie przyznania subwencji PiS wywołała atak wściekłości na Nowogrodzkiej.
PKW ma bowiem wrócić do sprawy sprawozdania komitetu wyborczego PiS po „systemowym uregulowaniu przez konstytucyjne władze RO statusu prawnego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw publicznych SN i sędziów biorących udział w orzekaniu tej izby”. Po bałaganie zaś, jaki wprowadził w wymiarze sprawiedliwości PiS, nikt się nie łudzi, że uporządkowanie całej sytuacji rychło nastąpi.
Zapewne dlatego politycy PiS zaczęli najwyraźniej grozić członkom PKW. – Trudno nie reagować w sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze sprawą, która jest szalenie bulwersująca, dlatego że dotyczy nie tylko kwestii Prawa i Sprawiedliwości, nie tylko finansowania partii politycznej (…), ale chodzi de facto o atak na polską demokrację – grzmiał poseł PiS, Zbigniew Bogucki. Informując przy okazji, że złoży zawiadomienie do prokuratury na członków PKW.
Problem PiS tkwi jednak w tym, że wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, kto odpowiada za chaos prawny jaki zagościł nad Wisłą. I nie jest to PKW a PiS właśnie.










