Donald Tusk wrócił na polityczną scenę jako lider opozycji, a po zwycięstwie w wyborach wydawało się, że PiS zostanie odsunięty od władzy na długie lata. Ale czy na pewno? Jeśli premier Tusk nie zdecyduje się na odważne zmiany i postawienie na ludzi skutecznych, Polska może ponownie znaleźć się w rękach PiS szybciej, niż komukolwiek się wydaje. Kluczowe obszary wymagające natychmiastowej poprawy to wymiar sprawiedliwości i służby specjalne, które obecnie funkcjonują niczym państwo w państwie – bez kontroli i odpowiedzialności.
Po latach „reform” Zbigniewa Ziobry polski wymiar sprawiedliwości przypomina burdel na skalę światową. Prokuratorzy boją się podejmować decyzja. Tusk i jego ekipa obiecywali przywrócenie praworządności, ale na razie widzimy głównie piękne przemówienia i okrągłe frazesy.
Jeśli rząd Tuska nie zainicjuje prawdziwych zmian – takich jak odbudowa niezależności sądów, gruntowna reforma Krajowej Rady Sądownictwa oraz usunięcie politycznych nominantów w Trybunale Konstytucyjnym – PiS z łatwością wykorzysta obecny chaos, by wrócić na grzbiet „reformy sądownictwa”. A powiedzmy to jasno: Kaczyński tylko czeka na moment, w którym Polacy stracą cierpliwość do opieszałości nowej władzy.
Służby specjalne w Polsce działają jak prywatna milicja – zmieniają tylko szefów zależnie od tego, kto akurat rządzi. Brak transparentności i odpowiedzialności za decyzje sprawiają, że są one idealnym narzędziem do politycznych porachunków. Za rządów PiS Pegasus i inne narzędzia inwigilacji stały się symbolem państwa autorytarnego. Wystarczy przypomnieć, że nawet dzisiaj trwa nielegalna inwigilacja dziennikarzy, adwokatów i polityków. Tak, brudne CBA poluje choćby na Trzaskowskiego.
Co robi nowy w tym względzie rząd? Niewiele. A to wielki błąd. Bez głębokiej reformy służb specjalnych, wprowadzenia realnego nadzoru parlamentarnego i przejrzystych zasad działania, te instytucje będą dalej działać jak cichy cień byłej władzy – gotowe w każdej chwili do wsparcia powrotu PiS.
Tusk, jako doświadczony polityk, powinien wiedzieć, że same obietnice i medialne popisy nie wystarczą. Ludzie oczekują rezultatów – szybko i konkretnie. A tymczasem w kluczowych obszarach widzimy brak decyzji, brak odwagi i brak wizji. Czy Tusk nie rozumie, że przeciętny obywatel nie ma czasu na rozgrywanie politycznych szachów? Jeśli rząd nie dostarczy efektów, sfrustrowani wyborcy z łatwością uwierzą w narrację PiS, że „tylko oni potrafią działać”.










