Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, który niedawno otrzymał azyl polityczny na Węgrzech, skomentował oskarżenia dotyczące rzekomych nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. W wywiadzie zapowiedział, że zamierza walczyć o swoje dobre imię i przeznaczyć ewentualne odszkodowania na wsparcie strażaków-ochotników.
Polityk PiS stanowczo zaprzeczył doniesieniom medialnym oraz oskarżeniom ze strony prokuratury, jakoby środki z Funduszu Sprawiedliwości zostały zdefraudowane. – Wszystkie te środki, co do których mówią media, prokuratura, że zostały rzekomo zdefraudowane, one zostały przeznaczone na projekty dla Fundacji „Profeto” i dla kilku innych organizacji. I wszystkie te projekty zostały zgodnie z harmonogramem zrealizowane. Żadne pieniądze nie zostały zmarnowane – powiedział w rozmowie z wPolsce24.
Były wiceminister podkreślił, że oskarżenia o defraudację uważa za bezzasadne i zapowiedział podjęcie działań prawnych. – Mówienie w taki sposób kolokwialny, że ktoś coś ukradł albo zdefraudował, jest absolutnym kłamstwem i spotka się z odpowiednią odpowiedzią również w formie procesów o naruszenie dóbr osobistych – dodał.
Zapomniał tylko dodać, że w Budapeszcie przebywa ot tak sobie, bez powodu. I że w ogóle z Polski nie uciekł, w obawie przed odpowiedzialnością karną. No bo przecież „nic nie zostało zmarnowane”.











