Na konferencji prasowej wiceprezes PiS Zbigniew Ziobro po raz kolejny odniósł się do sprawy komisji śledczej ds. Pegasusa, podkreślając, że nie stawił się przed nią dobrowolnie, ponieważ – zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego – jej działalność jest nielegalna. Były minister sprawiedliwości zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi wykorzystywanie komisji do politycznej walki i eliminacji przeciwników.
Ziobro skrytykował działania obecnego rządu, zarzucając mu stosowanie zasad przypominających metody działania autorytarnych reżimów. – „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” – za czasów Donalda Tuska ta zasada odżyła – mówił. – W swojej desperacji wobec porażek widocznych gołym okiem co do realizacji 100 konkretów w 100 dni, Tusk postanowił organizować igrzyska kosztem opozycji, kosztem wolności przedstawicieli największego klubu parlamentarnego PiS, ale przede wszystkim kosztem państwa polskiego.
Zdaniem Ziobry, komisja ds. Pegasusa działa niezgodnie z prawem i jej wnioski nie powinny mieć żadnej mocy prawnej. Były minister podkreślił, że jego nieobecność nie wynikała z unikania odpowiedzialności, lecz z szacunku dla polskiej konstytucji.
Ziobro nie szczędził ostrych słów wobec premiera, oskarżając go o działania o charakterze mafijnym. – Jeśli można naginać fakty w przypadku polityka, parlamentarzysty, to znaczy, że można również manipulować rzeczywistością wobec każdego Polaka. Jeśli ktoś podpadnie lokalnym sitwom PO, może stać się ofiarą politycznego odwetu – mówił. – Dziś Polską rządzi zorganizowana grupa przestępcza na czele z hersztem Donaldem Tuskiem, który jest jednocześnie premierem i mafijnym bossem.
Tyle wielkich słów i oskarżeń. A to wszystko po to, by nikt nie zadał pytania, dlaczego Ziobro aż tak się boi pojawić się przed sejmową komisją ds. Pegasusa?










