Portal Onet ujawnia bulwersujące szczegóły wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie. „Proszę sobie wyobrazić, że prezesa Kaczyńskiego witali z kwiatami marszałek województwa oraz dyrektor szpitala. To niesamowite, cyrk jak u Barei” – mówił świadek wydarzenia, cytowany przez Onet.
Jak podaje informator Onetu, prezes PiS otrzymał salę tylko dla siebie, a dodatkowo zamknięto dla niego część oddziału. Kaczyński przebywał w pełnej separacji od innych pacjentów. „Sytuacja wydawała się dość groteskowa” – relacjonuje osoba bliska wydarzeniom.
Zgodnie z doniesieniami „Gazety Wyborczej”, prezes PiS został przyjęty do placówki jako pacjent NN, co oznacza, że nie miał przy sobie dokumentów tożsamości. Jest to standardowa procedura w przypadku pacjentów przywożonych z ulicy. „To nietypowa sytuacja” – komentował jeden z pracowników szpitala. Nic dziwnego, wszyscy przecież (niestety!) wiemy, jak wygląda Jarosław Kaczyński.
Szef Prawa i Sprawiedliwości trafił do jednoosobowej sali, która została odseparowana od reszty szpitala. Dostęp do niej ograniczono jedynie do „zaufanego” personelu medycznego, a korytarz strzegli ochroniarze. Najwyraźniej niedoszły Wódz nie ufa swoim rodakom.
Pracownicy szpitala nie ukrywali zaskoczenia. Jedna z pielęgniarek przyznała, że nigdy nie spotkała się z taką sytuacją. Kiedy próbowała dowiedzieć się czegoś więcej od swojego przełożonego, usłyszała jedynie krótki komentarz: „To sprawa nadzwyczajna. Lepiej, żebyś niczego nie wiedziała”.










