Były premier Mateusz Morawiecki usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w związku z organizacją wyborów korespondencyjnych w 2020 roku. Polityk stawił się na przesłuchanie w Prokuraturze Okręgowej, gdzie o godzinie 11 oficjalnie przedstawiono mu zarzuty.
Po opuszczeniu budynku prokuratury Morawiecki poinformował media, że skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Podkreślił jednak, że wcześniej składał obszerne zeznania przed komisją śledczą ds. wyborów kopertowych. Dopytywany przez dziennikarzy o przyczynę zmiany stanowiska, zaznaczył, że decyzja o odmowie wyjaśnień w prokuraturze jest elementem współpracy z organami ścigania. „W momencie jak się zapoznam z aktami, to będę składał zeznania” – zapewnił.
Przed budynkiem prokuratury na Morawieckiego czekała grupa fanatyków PiS, którzy powitali go brawami i okrzykami „dziękujemy”. Były premier zarzucił Koalicji Obywatelskiej działanie na rzecz wąskich interesów partyjnych i wskazywał, że wybory korespondencyjne odbywały się również w innych krajach, takich jak USA, Kanada, Niemcy czy Korea Południowa. „Był to normalny mechanizm realizacji procesu wyborczego” – przekonywał.
Postępowanie prokuratorskie w sprawie wyborów korespondencyjnych jest jednym z kluczowych dochodzeń dotyczących działań rządu PiS w czasie pandemii COVID-19.










