W ostatnich dniach uwagę międzynarodowej opinii publicznej przykuła napięta wymiana zdań między prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim a byłym prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Jeszcze przed wybuchem awantury między prezydentami, Donald Trump podczas rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim pochwalił Polskę za jej wkład w NATO i wsparcie Ukrainy.
— Jestem bardzo zaangażowany na rzecz Polski. Myślę, że Polska naprawdę stanęła na wysokości zadania i wykonała świetną robotę dla NATO. Jak wiesz, zapłacili więcej, niż musieli. To jedna z najlepszych grup ludzi, jakie kiedykolwiek poznałem. Jestem bardzo zobowiązany wobec Polski — powiedział Trump.
Po zakończeniu rozmowy i eskalacji sporu Donald Tusk szybko zareagował, zamieszczając wpis na platformie X, w którym jednoznacznie opowiedział się po stronie Ukrainy. — Drogi Wołodymyrze Zełenski, drodzy ukraińscy przyjaciele, nie jesteście sami — napisał Tusk.
Sytuację spróbował wykorzystać Karol Nawrocki. I zaprezentować się Polakom nie tylko jako osiłek z siłowni, ale jako… mąż stanu. — „Polska wykonała świetną robotę”. Nie marnujmy tego emocjonalnymi wpisami D. Tuska. Zamiast podsycania sporu zajmijmy się budową porozumienia USA-UA. To kwestia naszego bezpieczeństwa — zaznaczył Nawrocki.
No cóż, prawdziwy mąż stanu powinien także wiedzieć, kiedy po prostu milczeć. Kandydat PiS nie wie i tego.










