Przypadający dziś Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych prezydent Andrzej Duda wykorzystał do wściekłego ataku na Donalda Tuska. Polityk PiS oskarżył polityków Koalicji Obywatelskiej niemalże o zdradę państwa. Co prawda takie słowo nie padło, ale sens wystąpienia Dudy był jasny dla wszystkich.
– I nie myślcie sobie moi drodzy, że nie ma tutaj tej pozostałości i wysłanników tych, którzy wtedy ciemiężyli i tych, z którymi wtedy walczyli oni – Łukasz Ciepliński, jego towarzysze broni, żołnierze niezłomni, którzy walczyli o wolną Polskę – że nie ma tych, którzy nie są namiestnikami tych, którym niewygodne jest istnienie wolnej i suwerennej Polski, którzy chcieliby władać tą ziemią, którzy chcieliby na niej położyć swoją brudną łapę, którzy chcieliby czerpać z jej zasobów i wysysać krew z naszego narodu, tak jak to było już wiele razy w naszej historii. Nie myślcie sobie, że tak nie jest – dodał w pewnym momencie Duda.
– I nie myślcie sobie, że kiedy w Polsce wielkie inwestycje są zatrzymywane, że jest to przypadek. Nie myślcie sobie, że kiedy ktoś spowalnia budowę Gazoportu w Świnoujściu i buduje go przez osiem lat, a można zbudować w dwa, że jest to przypadek. Nie myślcie sobie, że kiedy ktoś zatrzymuje wielkie inwestycje potrzebne do tego, żeby umożliwiać przerzut żołnierzy sojuszniczych ze Stanów Zjednoczonych i z zachodu Europy do Polski na wypadek wojny, że jest to przypadek. To nigdy nie jest przypadek – przekonywał prezydent.
Naprawdę, mógł sobie darować partyjną nowomowę. Chociaż raz.










