Andrzej Duda miał w nocy wyjątkowo niespokojny sen. Jak donoszą wiewiórki z Pałacu Prezydenckiego, prezydent – znany z zamiłowania do plaż i nart oraz podpisywania wszystkiego, co mu podsunie Kaczyński – przewracał się z boku na bok. Powód? Żurek. Minister Waldemar Żurek.
Żurek, który stał się symbolem oporu wobec demolki sądownictwa za czasów PiS, zawsze konsekwentnie mówił o konieczności rozliczeń i odpowiedzialności karnej za bezprawne działania PiS. Dla Dudy, który przez osiem lat skwapliwie firmował polityczne czystki i nocne zmiany w sądach, to najgorszy koszmar. Bo jeśli ktoś ma przypomnieć mu wszystkie podpisane ustawy i łamanie konstytucji, to właśnie Żurek. Minister Waldemar Żurek.
Nocna panika prezydenta podobno miała kilka etapów: najpierw spocił się na myśl o komisjach śledczych, potem obudził się z krzykiem, gdy przyśniło mu się wezwanie do prokuratury. Ostatecznie, jak twierdzą nasze źródła, dopiero poranna herbata (podobni z „miodem”) i rozmowa z doradcami uspokoiły nieci sytuację, ale trzęsie się jak galera.
Nie wiadomo, co dokładnie usłyszał Duda od swoich donosicieli, ale w kuluarach mówi się, że po ostatnich wypowiedziach Żurka atmosfera w obozie PiS staje się coraz bardziej nerwowa. Jeśli prezydentowi przyśni się dziś znowu ten sam koszmar, może to oznaczać jedno: rozliczenia nadchodzą szybciej, niż myśli.
A czego tak realnie boi się Duda? Nawet tak mierny prawnik jak on wie, że zgodnie z Konstytucją RP (art. 145), prezydent w trakcie kadencji może zostać pociągnięty do odpowiedzialności jedynie w drodze postawienia go w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu. Jednak po wygaśnięciu mandatu prezydent traci immunitet. Oznacza to, że – jeśli istnieją dowody na popełnienie przestępstwa – prokuratura może wszcząć postępowanie i postawić mu zarzuty jak każdemu innemu obywatelowi. Nie ma tu znaczenia, że czyny zostały popełnione podczas sprawowania funkcji. Wyjątkiem są ewentualne przedawnienia – obowiązują te same terminy, co w przypadku innych osób.
W historii III RP żaden były prezydent nie stanął przed sądem karnym, jednak przepisy nie dają mu szczególnych przywilejów po zakończeniu kadencji.










