15 września 2026

Ziobro się boi. Atakuje Żurka, bo wie, co może go czekać

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, ruszył z brutalnym atakiem na Waldemara Żurka – nowego szefa resortu. Jego oskarżenia są emocjonalne, pełne manipulacji i pozbawione konkretów, ale jedno jest jasne: Ziobro ma powody, by się bać – to za rządów Żurka mogą ruszyć prawdziwe rozliczenia jego kadencji.

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i architekt jednej z najbardziej kontrowersyjnych „deform” wymiaru sprawiedliwości po 1989 roku, ponownie zabrał głos. Tym razem ostro zaatakował Waldemara Żurka – nowego ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Retoryka Ziobry była agresywna, emocjonalna i nacechowana personalnymi wycieczkami. Wypowiedzi byłego szefa resortu budzą jednak uzasadnione pytania: dlaczego człowiek z tyloma nierozliczonymi decyzjami sam nie milczy? I czy nie przekracza granic przyzwoitości, oskarżając publicznie sędziego, zanim ten w ogóle rozpoczął urzędowanie?

Na konferencji prasowej zorganizowanej 18 lipca Ziobro mówił o Żurku: „To człowiek, który udowodnił swoim życiem zawodowym, że nie szanuje ani polskiego prawa, ani konstytucji, ani zasad elementarnej przyzwoitości”. Tego typu oceny, zwłaszcza wygłaszane przez byłego ministra sprawiedliwości, który sam odpowiadał za szereg kontrowersyjnych decyzji kadrowych i legislacyjnych, rażą nie tylko brakiem klasy, ale też fundamentalną niestosownością.

Ziobro kontynuował: „Sędzia Żurek jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę postępowań dyscyplinarnych. Zostały mu przedstawione 64 zarzuty”. Słowa te mogą brzmieć groźnie, ale pomijają zasadniczy kontekst – większość postępowań wobec Żurka została wszczęta w czasie, gdy funkcjonował system dyscyplinarny stworzony przez samego Ziobrę, który przez instytucje międzynarodowe (w tym Trybunał Sprawiedliwości UE) był krytykowany jako niezgodny ze standardami niezależności sądownictwa. Fakt, że postępowania te były umarzane, również nie został przez Ziobrę uczciwie skomentowany.

Ziobro posunął się dalej, twierdząc: „To człowiek, który nawoływał do popełniania przestępstw”. Nie padły jednak konkretne dowody na to, że Żurek faktycznie przekroczył granice prawa. Zamiast tego były minister posłużył się publicystycznym skrótem, typowym dla jego stylu politycznego: agresywna teza – bez dowodu – równa się medialny efekt. Ale to nie jest już czas, gdy retoryka Ziobry może pozostać bez odpowiedzi.

Po ośmiu latach zarządzania prokuraturą i wymiarem sprawiedliwości, sam Zbigniew Ziobro ma wiele powodów, by obawiać się rozliczeń. Pod jego kierownictwem doszło do upolitycznienia prokuratury, licznych dymisji niewygodnych śledczych, a także realnego spadku efektywności sądów. Z kolei jego współpracownicy z Suwerennej Polski są dziś bohaterami śledztw – m.in. w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Na tej właśnie konferencji Ziobro zaatakował człowieka, który może potencjalnie nadzorować rozliczenia tego systemu. Trudno o bardziej oczywisty konflikt interesów.

Warto też zauważyć, że styl ataku Ziobry został już negatywnie oceniony nawet przez środowiska, które do niedawna były mu bliskie. Publicysta Do Rzeczy, Łukasz Warzecha, pisał niedawno o tym, że „czas agresywnej retoryki minął” i że „liderzy prawicy, jeśli chcą powrócić do gry, muszą zacząć mówić językiem odpowiedzialności, nie zemsty”. Ziobro zdaje się tego nie dostrzegać.

Żurek, którego atakuje Ziobro, był jednym z najbardziej konsekwentnych krytyków tzw. „dobrej zmiany” w sądach. Jego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w mediach jako symbol sprzeciwu wobec upartyjnienia sądownictwa. Niezależnie od tego, jak oceniamy jego styl czy wypowiedzi, należy zaznaczyć jedno: Żurek nigdy nie był skazany za przestępstwo ani nawet poważne wykroczenie dyscyplinarne. Tymczasem Ziobro, zamiast faktów, prezentuje domysły, opinie i medialne kalki.

Wydaje się, że jego celem jest nie tyle rzetelna krytyka, ile uprzedzający atak – być może w obawie przed tym, co może wydarzyć się w wymiarze sprawiedliwości pod rządami Żurka. Tym bardziej, że wiele decyzji kadrowych, awansów i postępowań prokuratorskich z czasów Ziobry już dziś znajduje się pod lupą. Śledztwa trwają, a jego nazwisko wciąż funkcjonuje w przestrzeni publicznej jako synonim centralizacji władzy, prawniczego autorytaryzmu i instrumentalizacji prawa dla celów politycznych.

Atak Ziobry na nowego ministra sprawiedliwości nie jest więc przejawem troski o praworządność. To desperacki gest polityka, który stracił wpływy, a zyskał powody do niepokoju.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Nowy kłopot PiS. Poseł miał wynieść dokumenty

Prawo i Sprawiedliwość ma kolejny kłopot z jednym ze...

Piesiewicz zostaje w areszcie. Zondacrypto uderza w człowieka związanego...

Radosław Piesiewicz pozostanie w tymczasowym areszcie. Sąd Okręgowy w...

Macierewicz znów przekracza granice. Kierwiński mówi: dość

Antoni Macierewicz najwyraźniej nie potrafi zniknąć z pierwszych stron...

Przydacz atakuje Sikorskiego. Zamiast argumentów ma w zanadrzu tylko...

Marcin Przydacz postanowił przyjść z odsieczą Karolowi Nawrockiemu w...

Morawiecki odszedł z PiS. Większości Polaków jest to obojętne

Na prawicy trwa dziś spektakl, który jego uczestnikom wydaje...

Pałac znów przekracza granice. Sikorski uderza w Nawrockiego

Karol Nawrocki coraz chętniej zachowuje się tak, jakby Pałac...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img