11 października 2026

Nawrockiemu zaszumiało w głowie? Przecież nie ma do tego mandatu!

Karol Nawrocki, świeżo zaprzysiężony prezydent, rozpoczął swoją kadencję od zapowiedzi, która wstrząsnęła sceną polityczną. Ogłosił, że powoła Radę ds. naprawy ustroju państwa, której zadaniem będzie przygotowanie projektu nowej konstytucji.

W jego wizji do 2030 roku Polska miałaby przyjąć zupełnie nową ustawę zasadniczą. To odważne słowa, ale i niezwykle kontrowersyjne. Bo zanim zaczniemy rozmawiać o samych pomysłach, trzeba postawić fundamentalne pytanie: czy Karol Nawrocki w ogóle ma mandat, by zmieniać ustrój państwa?

Konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w państwie. To dokument, który powinien być zmieniany jedynie w wyjątkowych okolicznościach, po szerokim konsensusie społecznym i politycznym. Tymczasem propozycje Nawrockiego brzmią tak, jakby konstytucja była kolejnym polem do partyjnych eksperymentów.

Planowane zmiany są ogromne: modyfikacji miałby ulec praktycznie każdy rozdział ustawy zasadniczej. Najważniejsze to zmiana modelu ustrojowego – odejście od obecnego systemu parlamentarno-gabinetowego na rzecz „półprezydenckiego” albo kanclerskiego. W obu wariantach oznacza to jedno: znaczące wzmocnienie władzy głowy państwa. I trudno nie zauważyć, że to rozwiązanie miałoby przede wszystkim zwiększyć pozycję samego Nawrockiego.

Nie ma nic złego w dyskusji o konstytucji. Spory kompetencyjne między instytucjami rzeczywiście się zdarzają, a konstytucja z 1997 roku nie jest dokumentem doskonałym. Problem polega jednak na tym, że obecny prezydent nie ma społecznego mandatu, by proponować tak daleko idące reformy. Nawrocki wygrał wybory w specyficznych okolicznościach – przy niskiej frekwencji i w atmosferze głębokiego podziału politycznego. Nie ma za sobą większości konstytucyjnej w parlamencie, nie ma też szerokiego poparcia społecznego. Próba narzucenia tak fundamentalnych zmian w sytuacji, gdy społeczeństwo jest skrajnie spolaryzowane, wygląda bardziej na zawłaszczanie ustroju niż jego naprawę.

Nie można patrzeć na inicjatywę Nawrockiego w oderwaniu od Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie PiS od lat traktuje konstytucję jako przeszkodę, którą należy ominąć lub nagiąć, a nie jako fundament, który należy szanować. Wystarczy przypomnieć kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego, spory o KRS czy podporządkowywanie sądów. Teraz, gdy partia nie ma większości pozwalającej realnie zmienić konstytucję, prezydent zapowiada „konwencję konstytucyjną”, na której pomysły zostaną ogłoszone. To próba obejścia rzeczywistości politycznej i narzucenia społeczeństwu projektu, którego nikt tak naprawdę nie oczekiwał.

Pod płaszczykiem naprawy ustroju prezydent i PiS proponują rozwiązania, które w praktyce oznaczają koncentrację władzy. Wzmocnienie roli głowy państwa, większy wpływ na sądownictwo, zapisy ograniczające aktywność polityczną sędziów – to brzmi jak katalog życzeń dla ugrupowania, które od lat dąży do osłabienia mechanizmów kontroli i równowagi. Nawet postulaty pozornie neutralne, jak ochrona granic czy umocnienie samorządów, brzmią podejrzanie w ustach partii, która wielokrotnie pokazywała, że woli centralizację niż realny dialog.

Oczywiście, dyskusja o konstytucji nie powinna być tabu. Świat się zmienia, Polska się zmienia, a dokument z 1997 roku nie odpowiada na wszystkie wyzwania XXI wieku. Ale taka dyskusja musi być prowadzona w sposób transparentny, ponadpartyjny i przede wszystkim – z udziałem obywateli. Nie może być tak, że prezydent wywodzący się z obozu PiS jednostronnie ogłasza potrzebę zmiany całego systemu i przedstawia swoją wizję jako odpowiedź na „wolę Polaków”. To nie jest obiektywne rozpoznanie społecznych potrzeb, lecz partyjny projekt przebrany w szaty reformy.

Karol Nawrocki nie ma mandatu do zmiany ustroju. Nie ma go dlatego, że jego wybór nie dawał tak szerokiej legitymacji. Nie ma go, ponieważ konstytucja nie jest prywatnym projektem jednej partii, lecz dobrem wspólnym wszystkich obywateli. A próby jej gruntownej zmiany bez realnego porozumienia ponad podziałami są nadużyciem.

PiS pokazuje po raz kolejny, że traktuje instytucje państwa jak własność. Zamiast wzmacniać konstytucję i uczyć się jej przestrzegać, próbuje pisać ją na nowo pod własne potrzeby. To droga donikąd. Polska nie potrzebuje dziś kolejnego politycznego eksperymentu, ale stabilności i zaufania do prawa. I tego żaden projekt Nawrockiego ani żadna konwencja PiS nie zapewnią.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Morawiecki próbuje odciąć się od PiS. Od własnej przeszłości...

Mateusz Morawiecki próbuje rozpocząć nowy rozdział swojej politycznej kariery....

Żurek zapowiada koniec bezkarności. Pięć wniosków o uchylenie immunitetów...

Waldemar Żurek ogłosił kolejny etap rozliczeń nieprawidłowości, do których...

Duda oskarża Tuska o sianie nienawiści. Sam dolewa oliwy...

Andrzej Duda postanowił zabrać głos po dramatycznych wydarzeniach w...

Ludzie Nawrockiego coraz bardziej się pogrążają. Tak tłumaczą prezydenckie...

Otoczenie Karola Nawrockiego znalazło się w trudnej sytuacji. Po...

Kaczyński znowu opowiada to samo. Po 16 latach wciąż...

Minęło już szesnaście i pół roku od katastrofy smoleńskiej,...

Ziemkiewicz już całkiem odleciał. Wymyślił Tuskowi tajną misję z...

Rafał Ziemkiewicz postanowił wyjaśnić Polakom, dlaczego Donald Tusk chce...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img