Karol Nawrocki dorobił się nowego tytułu. Według ministra energii, Miłosza Motyki to „Prezydent Wysokich Rachunków”. Wszystko przez weto wobec ustawy wiatrakowej, które – zdaniem rządu – działa wbrew interesowi Polski i Polaków.
Motyka przypomniał twarde dane: 1 GW mocy z wiatru na lądzie obniża rachunki od 10 do nawet 30 zł/MWh. To oznacza więcej taniej energii w systemie i niższe opłaty dla gospodarstw domowych oraz firm. Zablokowanie tego procesu to – jak podkreśla – nie tylko strata dla obywateli, ale także poważny cios dla całej gospodarki.
#KosztowneWeto – realne straty dla obywateli
Według ministra, decyzja Nawrockiego blokuje konkretne mechanizmy wsparcia, które miały odciążyć Polaków:
- Brak Funduszu dla mieszkańców wsi i małych miasteczek – osoby żyjące w promieniu 1 km od turbiny miały otrzymywać nawet 100 tysięcy złotych rocznie do podziału od każdej średniej turbiny o mocy 5 MW. To pieniądze, które mogłyby zasilać lokalne budżety i poprawiać jakość życia.
- Brak przyspieszonej modernizacji starszych turbin – ustawa przewidywała szybsze i sprawniejsze procedury, pozwalające wymieniać stare, mniej wydajne wiatraki na nowoczesne i cichsze.
- Brak rozwoju biogazu i biometanu – decyzja prezydenta zahamowała dobre rozwiązania, które mogłyby wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne kraju i dać rolnikom dodatkowe źródło dochodów.
- Brak wzmocnienia spółdzielni energetycznych – projekt zawierał korzystne doprecyzowania dla lokalnych wspólnot, które chcą same produkować i rozliczać tanią energię.
Polacy zapłacą więcej
Według Motyki, to weto ma jeden szkodliwy dla Polski efekt: wyższe rachunki za prąd. Polacy płacą dziś coraz więcej, a decyzja prezydenta nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale go pogłębia. „Każdy zablokowany wiatrak to więcej gazu i węgla w systemie, a co za tym idzie – wyższe ceny energii. Prezydent Nawrocki zamiast stać po stronie obywateli, stanął po stronie drożyzny” – podsumował minister.
Hasztag, który krąży już po sieci – #KosztowneWeto – staje się symbolem decyzji, którą krytykują nie tylko politycy i eksperci od energetyki, ale też normalni Polacy, którzy mają dość uzurpatora w pałacu.
