09 października 2026

Czarnek marzy o urzędzie, którego nie będzie. W PiS już trwa wojna o tron widmo

Kaczyński widzi w nim przyszłego premiera, więc partia już szykuje zdradę. Spiskują, knują, ustawiają pionki – jakby w ogóle mieli jeszcze szachownicę. Bo w PiS walka o władzę trwa nawet wtedy, gdy władzy już dawno nie ma.

W Prawie i Sprawiedliwości znów wrze — i, jak to zwykle bywa, nie z powodu troski o kraj, ale o stołki. Z najnowszych doniesień z Nowogrodzkiej wynika, że wewnątrz partii narasta bunt wobec Przemysława Czarnka. Powód? Jarosław Kaczyński coraz częściej ma mówić o nim jako o „polityku przyszłości” i możliwym kandydacie PiS na premiera po „powrocie do władzy”. To wystarczyło, by rozkręcić spiralę intryg, plotek i szeptanych sojuszy.

Trudno nie uśmiechnąć się ironicznie: oto partia, która przegrała wybory, walczy już o urząd, którego nikt z jej szeregów nie zobaczy przez najbliższe lata. Ale w PiS logika nigdy nie była przeszkodą.

Przemysław Czarnek od dawna marzył o czymś więcej niż resort edukacji. Kiedyś był ulubieńcem partyjnego twardogłowego elektoratu: konserwatywny, lojalny, ideowo prostolinijny. Z czasem jednak zaczął celować wyżej. Mówił o „obronie cywilizacji chrześcijańskiej”, występował w roli komentatora, eksperta, a nawet filozofa. W jego ustach każde zdanie brzmiało jak fragment rekolekcji. W PiS długo traktowano to z pobłażaniem. Teraz – z niepokojem.

Według źródeł z otoczenia Kaczyńskiego, prezes „widzi w Czarnku potencjał przywódczy”. Tłumaczy, że to „człowiek z energią, wizją i zrozumieniem dla elektoratu”. W języku PiS oznacza to po prostu: ktoś, kto potrafi mówić językiem gniewu i resentymentu. I właśnie dlatego staje się zagrożeniem.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że cała ta walka o hipotetyczny urząd premiera to spór o nic. PiS nie tylko nie ma większości, ale i nie ma realnych szans jej odzyskać w najbliższym czasie. W sondażach ugrupowanie Kaczyńskiego utknęło w politycznym średniowieczu – z wiernym, ale kurczącym się elektoratem, zbyt konserwatywnym, by przyciągnąć młodych, i zbyt zmęczonym, by przekonać umiarkowanych.

A jednak wewnątrz partii ruszyła gra. Jedni stawiają na „doświadczonego Mateusza” (Morawieckiego), inni na „młodszego konserwatystę” (Czarnka), jeszcze inni – po cichu – czekają, aż prezes znów wyciągnie z kapelusza jakiegoś nowego technokratę. Tyle że Kaczyński coraz rzadziej ma kogo wyciągać.

Do niedawna Czarnek wydawał się bezpieczny. Zasłużył się w kampanii, bronił partii w mediach, walczył o „polskość” na każdym froncie – od podręczników po uniwersytety. Ale w PiS nie ma wdzięczności, są tylko rachunki. A Czarnek, zaczynając budować własną sieć lojalności w regionach i w Sejmie, popełnił grzech niewybaczalny: zaczął wyglądać zbyt samodzielnie.

Dziś w kuluarach mówi się, że niektórzy posłowie PiS – zwłaszcza ci z kręgu Morawieckiego – już „pracują nad scenariuszami”, jak zatrzymać jego rosnące wpływy. Ktoś podszeptuje prezesowi, że Czarnek „zbyt często mówi o sobie”, ktoś inny – że „w mediach gra na własny rachunek”. To klasyka gatunku: w PiS każda lojalność ma termin ważności, a każdy sukces jest zapowiedzią zdrady.

PiS przypomina dziś dwór po utracie królestwa. Nikt nie wierzy, że wróci na tron, ale wszyscy wciąż ustawiają się w kolejce po koronę. Zamiast dyskusji o tym, jak odbudować zaufanie społeczne, trwają rozmowy o tym, kto byłby „lepszym premierem w przyszłości”. Przyszłości, dodajmy, której nikt poza nimi już nie widzi.

Czarnek jest w tej grze użyteczny i niebezpieczny zarazem. Użyteczny, bo daje Kaczyńskiemu złudzenie, że partia ma jeszcze świeże twarze. Niebezpieczny, bo zaczyna wierzyć w ten mit. A to dla PiS zawsze był moment, w którym zaczynają się noże w plecy.

Wszystko to razem ma w sobie coś tragikomicznego. PiS, ugrupowanie od lat pozbawione zdolności koalicyjnych, kłóci się dziś o to, kto miałby stanąć na czele rządu, którego nigdy nie stworzy. W partii, gdzie od dekad jedynym premierem z prawdziwą władzą był Kaczyński, dyskusja o „nowych liderach” przypomina raczej próbę pisania testamentu niż plan na przyszłość.

Czarnek, Morawiecki, Szydło – wszyscy oni wiedzą, że bez błogosławieństwa z Żoliborza nie ruszy się nic. A Jarosław Kaczyński, mistrz politycznego teatru, zdaje się czerpać z tego rozkosz. Bo dopóki jego ludzie walczą o nieistniejący tron, on pozostaje królem iluzji.

„Przyszły premier Czarnek” – tak coraz częściej ironicznie mówią w sejmowych kuluarach. I trudno o trafniejsze podsumowanie. Bo choć PiS rozgrywa kolejną wojnę o władzę, to robi to jak aktorzy w spektaklu bez widowni. Wierzą, że walczą o Polskę, gdy w rzeczywistości walczą tylko o to, by nie zniknąć z politycznej mapy.

A premier, o którego tak zawzięcie się kłócą, pozostanie na razie tylko tytułem w ich snach. Bo póki co, w PiS można być wszystkim – rzecznikiem, ministrem, spiskowcem, prorokiem – ale premierem? Tego stanowiska w tej partii już dawno nie ma.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Bielan kreuje się na szarą eminencję polskiej polityki. Sawicki...

Adam Bielan najwyraźniej bardzo chce, żeby Polacy wiedzieli, że...

Moskal próbuje się ratować po zeznaniach Krala. Nie idzie...

Michał Moskal postanowił przejść do kontrataku. Po publikacji informacji...

Bielan kreuje się na człowieka Trumpa. Teraz oskarża polski...

Adam Bielan najwyraźniej postanowił przedstawić się Polakom jako człowiek...

Nawrocki pojechał reprezentować Polskę. Skończył w rękawicach na ringu

Karol Nawrocki pojechał na Filipiny jako prezydent Rzeczypospolitej, a...

Kral zaczął mówić. W prokuraturze padło nazwisko Kaczyńskiego

Michał Moskal miał być człowiekiem Jarosława Kaczyńskiego od kryptowalut....

Czarnek nagle został strażnikiem publicznych pieniędzy. Pamięć ma wyjątkowo...

Przemysław Czarnek odkrył właśnie uroki oszczędnego państwa. Były minister...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img