15 lipca 2026

Ziobro odkrywa sprawiedliwość. I natychmiast wnosi zażalenie

„To jest działanie bezprawne, które ma na celu szykany” – oburza się Zbigniew Ziobro, komentując zajęcie majątku swojego wieloletniego współpracownika, Michała Wosia. Były minister sprawiedliwości, który przez lata uczynił z prokuratury narzędzie polityczne, dziś odkrywa nagle uroki niezależnego śledztwa. Ironia losu? Raczej sprawiedliwość dziejowa – choć nie ta, którą on sam rozumie.

Ziobro w rozmowie z portalem wPolityce.pl przekonywał: „Użycie przez prokuraturę wobec Michała Wosia środków zapobiegawczych na zakończenie postępowania karnego jest czymś, z czym nie spotkałem się, choć przez 10 lat byłem Prokuratorem Generalnym”. Trudno się dziwić, że się nie spotkał – to przecież on przez te lata decydował, kto będzie ścigany, a kto nietykalny.

Były minister powołuje się na „doświadczonych prokuratorów i adwokatów”, którzy mieli mu powiedzieć, że takie działania są bezprecedensowe. Tyle że przez ostatnie lata wielu z tych samych prokuratorów, często wbrew własnemu sumieniu, wykonywało polityczne polecenia swojego przełożonego. Teraz, gdy prokuratura próbuje działać zgodnie z prawem, Ziobro nazywa to „szykanami”.

Sprawa dotyczy Funduszu Sprawiedliwości – projektu, który miał pomagać ofiarom przestępstw, a stał się jednym z najbardziej jaskrawych symboli nadużyć władzy. To właśnie z tego funduszu sfinansowano m.in. zakup systemu Pegasus, wykorzystywanego do inwigilacji polityków opozycji i niezależnych prokuratorów. Prokuratura bada, czy w latach 2016–2023 pieniądze z funduszu nie trafiały do „zaprzyjaźnionych” podmiotów – fundacji, stowarzyszeń i samorządów, które w zamian wspierały polityczny projekt Solidarnej Polski.

Michał Woś, były wiceminister sprawiedliwości, usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień i przywłaszczenia mienia publicznego o wartości 25 milionów złotych. Prokuratura zabezpieczyła jego majątek – dom, samochód i rachunki bankowe. To standardowa procedura w przypadku podejrzenia, że oskarżony mógłby próbować ukryć środki. Dla Ziobry jednak to dowód „polowania na opozycję”. „Ta sprawa odsłania prawdziwe intencje Tuska i całej tej bandy, która nielegalnie wykorzystuje organa ścigania do zwalczania opozycji w Polsce” – stwierdził były minister.

To zdanie mówi wszystko o stanie świadomości człowieka, który przez lata utożsamiał państwo z własnym resortem, a prokuraturę – z partyjnym biurem śledczym. Kiedy Ziobro mówi o „nadużyciu władzy”, trudno nie przypomnieć sobie, jak to za jego rządów prokuratorzy byli karani za zbyt dużą niezależność, jak w trybie błyskawicznym wszczynano postępowania wobec politycznych przeciwników, a niewygodne sprawy – od Pegasusa po aferę respiratorową – umierały w szufladach.

Teraz, gdy wymiar sprawiedliwości zaczyna działać bez politycznej cenzury, dawny wszechwładny minister staje się obrońcą praworządności. Przed laty, gdy opozycja alarmowała o łamaniu konstytucji i upartyjnieniu sądów, Ziobro mówił o „reformie” i „przywracaniu równowagi”. Dziś, gdy prokuratura stawia zarzuty jego ludziom, nagle odkrywa, że państwo prawa jednak ma sens – o ile nie dotyczy jego samego.

W tym kontekście jego słowa brzmią jak groteska: „Jeżeli oni używają tego narzędzia po zakończeniu czynności, to używają go wbrew ustawie, wbrew celowi, dla którego ten środek zapobiegawczy jest powołany”. Tak, panie ministrze, „wbrew celowi” – dokładnie tak, jak przez lata używano prawa, by uciszać krytyków, zwalniać sędziów, naciskać na prokuratorów i manipulować postępowaniami.

Zbigniew Ziobro od lat kreuje się na obrońcę „suwerennego państwa” i „sprawiedliwości dla zwykłych ludzi”. Ale jego dziedzictwo to chaos w sądach, utrata miliardów z funduszy unijnych, kompromitacja prokuratury i setki zniszczonych karier ludzi, którzy mieli odwagę sprzeciwić się partyjnej kontroli.

Dziś, gdy machina, którą sam stworzył, zaczyna działać przeciw niemu, Ziobro mówi o szykanach. W tym jest jakaś gorzka sprawiedliwość – może po raz pierwszy od lat naprawdę doświadcza, jak wygląda państwo, w którym nikt nie stoi ponad prawem.

Bo jeśli coś w Polsce rzeczywiście wymaga „środków zapobiegawczych”, to właśnie polityczna trucizna, jaką Ziobro przez dekadę wlewał do wymiaru sprawiedliwości.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Magyar zawstydził Tuska. W dwa miesiące Węgry pokazały jak...

Węgry czyszczą ludzi Orbana. Premier Węgier pokazał Polsce jak rozlicza...

Coraz więcej krzyku, coraz mniej faktów. PiS wpada w...

Są momenty w polityce, gdy sposób reagowania mówi więcej...

Nie umiał odpowiedzieć na zarzuty. Kaczyński zaatakował Tuska

Jarosław Kaczyński od lat stosuje sprawdzony polityczny mechanizm. Gdy...

Czarnek poszedł za daleko. Tusk broni polskiej racji stanu

W polityce można spierać się niemal o wszystko. O...

Kaczyński gasi pożar po Czarnku. Nawet PiS nie wytrzymał...

Przemysław Czarnek od dawna buduje swój polityczny wizerunek na...

Putin grozi, Europa odpowiada. Tusk sprowadza wojska do Polski

Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić sytuację,...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img