PiS nie zdecydował się na odrzucenie weta prezydenta Nawrockiego dotyczącego ustawy wprowadzającej zakaz trzymania psów na łańcuchach. Choć temat dotyczył elementarnych standardów ochrony zwierząt i od lat budził społeczne poparcie, część sejmowa związana z PiS nie podjęła realnej próby przełamania sprzeciwu Nawrockiego.
Decyzję tę skomentował premier Donald Tusk w wyjątkowo ostrych słowach. „PiS potulnie podkulił ogon i podtrzymał weto prezydenta. To symboliczna kapitulacja Kaczyńskiego – nie miał odwagi stanąć w obronie zwierząt i uciekł przed głosowaniem. Tylko psów żal” – stwierdził szef rządu. W jego ocenie sprawa stała się nie tylko kwestią legislacyjną, ale także testem politycznej odwagi i elementarnej wrażliwości.
Dla wielu obserwatorów to weto – i brak próby jego odrzucenia przez PiS – ma wymiar symboliczny. Pokazuje podporządkowanie PiS uzurpatorowi Nawrockiemu oraz niechęć partii Jarosława Kaczyńskiego do podejmowania tematów, które mogłyby wywołać konflikt we własnym obozie, nawet jeśli dotyczą one powszechnie akceptowanych standardów humanitarnego traktowania zwierząt.
Sprawa zakazu trzymania psów na łańcuchach od lat wracała w debacie publicznej jako jeden z najbardziej oczywistych postulatów prozwierzęcych. Tym razem jednak zakończyła się politycznym impasem dla Kaczyńskiego.
I choć dla części polityków był to jedynie kolejny epizod sejmowych przepychanek, dla samych zwierząt oznacza to utrzymanie status quo. Jak podsumował premier – w tej historii najbardziej żal nie polityków, lecz psów.
Czy Kaczyński i Nawrocki aż tak bardzo nienawidzą psy?











