Poseł Marek Suski nie podziela opinii, że w Wojsku Polskim panuje entuzjazm wobec unijnego programu SAFE. I tu zaczyna się opowieść niemal detektywistyczna. Bo skoro – jak sam twierdzi – „w wojsku jest dyscyplina” i ci, którzy mają inne zdanie, „milczą, bo byliby po prostu wywaleni”, to rodzi się pytanie: skąd poseł wie, co oni naprawdę myślą?
Czy w polskich koszarach istnieje tajna linia telefoniczna do biura poselskiego? A może między czołgami krąży gołąb pocztowy z dopiskiem „Panie pośle, my tak naprawdę jesteśmy sceptyczni”? Jeśli żołnierze milczą z obawy przed „bezwzględną władzą”, jak przekonuje polityk PiS, to muszą milczeć wyjątkowo selektywnie – skoro jednak ktoś zdążył podzielić się z nim swoją prawdą.
Program SAFE to nie drobna sprawa. Polska ma otrzymać 43,7 mld euro preferencyjnych pożyczek na realizację 139 projektów zbrojeniowych. To nie jest budowa wiaty rowerowej, lecz poważna modernizacja armii. Ustawa wdrażająca czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego. Sprawa jest więc wagi ciężkiej, a dyskusja – siłą rzeczy – gorąca.
Suski, pytany w Polsat News, czy wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie powinny skłonić do ponownego przemyślenia stanowiska wobec SAFE, odpowiedział, że sytuacja w Iranie to powód, by przyjrzeć się temu, co „dzieje się za wschodnią granicą”. Brzmi poważnie, choć geografia w tej wypowiedzi wykonuje ciekawy zwrot akcji. Iran jako argument w sprawie wschodniej granicy – to już globalizacja w praktyce.
Najmocniejsze tezy padły jednak przy porównaniu sprzętu. – „Wojna pokazuje, że sprzęt amerykański jest najlepszy, najskuteczniejszy” – przekonywał poseł, dodając, że europejskie uzbrojenie jest przestarzałe, a kraje UE są „o 20 lat za Stanami Zjednoczonymi”. W tej wizji Stary Kontynent przypomina ucznia, który od dwóch dekad nie odrobił pracy domowej.
To stanowisko ma w sobie coś z reklamy: „Kupować trzeba broń ze Stanów Zjednoczonych, bo jak widać ona jest skuteczna, precyzyjna”. Prosto, jasno, bez przypisów i tabel porównawczych. Tyle że rynek zbrojeniowy nie jest sklepem z elektroniką, gdzie wybiera się model z lepszym aparatem. To sieć zobowiązań, offsetów, produkcji licencyjnej i interesów przemysłowych. Europa – nawet jeśli wolniejsza w pewnych segmentach – ma swoje kompetencje i swoje ambicje.
Ale wróćmy do najciekawszego fragmentu tej opowieści. Prowadzący program zauważył, że część polskich dowódców mówi o konieczności zaciągnięcia pożyczki z SAFE. Suski odpowiedział, że przeciwnicy milczą, bo „dzisiejsza władza jest bezwzględna”. To wizja niemal filmowa: oficerowie, którzy w zaciszu gabinetów szepczą swoje wątpliwości, lecz publicznie zachowują kamienną twarz.
Można by zapytać: ilu jest tych milczących? Dwóch? Dwudziestu? Cały batalion? Skoro – jak słyszymy – „w wojsku jest dyscyplina”, to może poseł dysponuje szczególnym radarem do wykrywania niewypowiedzianych opinii. Bo trzeba przyznać, że to rzadka umiejętność: znać stanowisko tych, którzy oficjalnie go nie wyrażają.
Suski skrytykował też rząd za brak zakupu systemu antydronowego San, który – jego zdaniem – można było sfinansować z polskiego budżetu. – „Trzeci rok rządzą i nie zakupili tego systemu” – grzmiał, dodając uwagi o „największej dziurze budżetowej” i „kompletnie ściągalności podatków”. Retoryka mocna, jak przystało na temat bezpieczeństwa.
Problem w tym, że w polityce obronnej łatwo operować wielkimi słowami. Trudniej przedstawić pełny obraz: harmonogramy dostaw, negocjacje cenowe, zdolności produkcyjne, długofalowe strategie. SAFE nie jest aktem wiary w Brukselę ani jej odrzuceniem – to narzędzie finansowe, które można oceniać przez pryzmat kosztów i korzyści.
Najbardziej frapujące pozostaje jednak pytanie o tę tajemniczą wiedzę z koszar. Jeśli żołnierze naprawdę milczą, to może milczenie oznacza po prostu profesjonalizm – a nie spisek. A jeśli mówią, to może debata w armii jest bardziej złożona niż czarno-białe wizje.
W końcu wojsko to nie chór, który śpiewa jednym głosem, ani teatr szeptów. A polityk, który twierdzi, że zna myśli tych, którzy milczą, musi liczyć się z tym, że ktoś zapyta: skąd właściwie ta pewność?
