16 kwietnia 2026

Premier z konwencji. Polityczna fantazja PiS

W Prawie i Sprawiedliwości znów trwa festiwal politycznej fantazji. Partia, która od miesięcy notuje słabe sondaże i wciąż nie potrafi otrząsnąć się po utracie władzy, postanowiła z rozmachem ogłosić… kandydata na przyszłego premiera. W normalnej sytuacji byłby to element poważnej strategii politycznej. W obecnych realiach PiS wygląda to jednak raczej jak próba zaklinania rzeczywistości.

Jednym z głównych animatorów tej operacji jest wiceprezes partii Przemysław Czarnek. W rozmowie w Radiu ZET polityk z powagą tłumaczył, że wybór przyszłego szefa rządu ma rozpocząć „wielką ofensywę programową” ugrupowania. „1,5 roku przed wyborami to moment, żeby rozpocząć wielką ofensywę programową i musi być ona skupiona wokół człowieka, który będzie liderował tej ofensywie” – opowiadał Czarnek.

Brzmi imponująco. Problem w tym, że PiS najpierw musiałby odzyskać elementarną wiarygodność, zanim zacznie rozdawać teki w przyszłym rządzie.

Czarnek przekonywał, że kandydat na premiera stanie „za sterami lokomotywy wielkiego, szybkiego pociągu”. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że ta lokomotywa stoi dziś na bocznicy. PiS wciąż nie potrafi jasno odpowiedzieć na pytanie, jaka ma być jego strategia po utracie władzy, a kolejne tygodnie przynoszą raczej informacje o wewnętrznych sporach niż o poważnej pracy programowej.

W tej sytuacji ogłaszanie przyszłego premiera przypomina raczej polityczny spektakl niż realną strategię. To trochę tak, jakby drużyna, która przegrała mecz i nie potrafi zebrać się po porażce, zaczęła już świętować zwycięstwo w następnym sezonie.

W tym samym wywiadzie Czarnek z entuzjazmem wypowiadał się o jednym z potencjalnych kandydatów – prezydencie Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny. „Gdyby tak było, to byłoby znakomicie. (…) Młody, świetnie prezentujący się na rozmaitych konwencjach. Widziałem jego znakomite przemówienia. Świetnie rozumiejący rzeczywistość Polski”.

Wypowiedź ta dobrze oddaje sposób myślenia części polityków PiS. O przydatności do kierowania rządem ma świadczyć nie doświadczenie w zarządzaniu państwem czy zdolność budowania większości parlamentarnej, lecz to, jak ktoś prezentuje się na konwencjach.

W polskiej polityce już wielokrotnie widzieliśmy liderów, którzy świetnie wypadają na scenie, ale znacznie gorzej radzą sobie z realnym rządzeniem. Dlatego argument o „świetnych przemówieniach” jako dowodzie gotowości do kierowania państwem brzmi raczej jak pochwała konferansjera niż przyszłego premiera.

W całej tej historii najciekawsze jest jednak to, że nawet sam Czarnek przyznaje, iż decyzja o kandydacie zapada gdzie indziej. Polityk zdradził, że rozmawiał niedawno z prezesem PiS Jarosław Kaczyński i nie został zapytany o gotowość do objęcia tej funkcji. Z tego wyciągnął wniosek, że „prawdopodobnie” nie będzie kandydatem na premiera.

To drobna, ale znacząca scena. Pokazuje ona, że mimo wszystkich deklaracji o nowych twarzach i „ofensywie programowej”, PiS wciąż pozostaje partią jednego lidera. To Kaczyński decyduje, kto w danym momencie ma być twarzą projektu, a kto ma pozostać w cieniu.

W praktyce oznacza to, że dyskusja o przyszłym premierze ma charakter raczej symboliczny. Bo dopóki w partii wszystko zależy od decyzji prezesa, dopóty kandydat na premiera jest przede wszystkim elementem politycznej narracji, a nie realnym liderem.

Cała operacja przypomina więc raczej kampanijny teatr niż poważną debatę o przyszłości państwa. PiS próbuje stworzyć wrażenie dynamiki i przygotowań do powrotu do władzy, choć jednocześnie zmaga się z problemami wizerunkowymi i spadającym poparciem.

W tym sensie słowa Czarnka brzmią wręcz zaskakująco szczero. W pewnym momencie rozmowy przyznał on ironicznie, że po starcie prekampanii przeciwnicy mogą pokazywać sondaże z poparciem na poziomie 18 procent. Trudno o lepsze podsumowanie całej sytuacji. PiS mówi o wielkim pociągu politycznej ofensywy, ale jednocześnie sam przyznaje, że jego notowania mogą być bardzo skromne.

Dlatego ogłaszanie dziś kandydata na premiera wygląda raczej jak polityczny żart niż poważny plan. Zanim PiS zacznie dzielić stanowiska w przyszłym rządzie, powinien najpierw odpowiedzieć na znacznie prostsze pytanie: czy potrafi odzyskać zaufanie wyborców. A sam Czarnek powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest politykiem, czy tylko dworakiem w klice Jarosława Kaczyńskiego.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Kaczyński się znowu skompromitował. Nawet w PiS mają dość

Wizerunek Jarosława Kaczyńskiego jako nieomylnego lidera Prawa i Sprawiedliwości...

Kaczyński nagadał głupot A propaganda PiS próbuje wmówić, że...

W polskiej polityce można już mówić o pewnym schemacie:...

Ucieczka zamiast odwagi. Ziobro szuka nowego schronienia?

Historia Zbigniewa Ziobry coraz wyraźniej pokazuje gwałtowny upadek polityka,...

Państwo wreszcie działa. Żurek przyspiesza śledztwo i nie zamierza...

W polskiej polityce rzadko zdarzają się momenty, gdy instytucje...

Polityka czy polityczna fantazja? Kaczyński opowiada o „dyktaturze”

Wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego coraz częściej przypominają nie tyle poważną...

Wyrok, który zabolał. Widowiskowa porażka Kaczyńskiego

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie pozwu Jarosław...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img