20 kwietnia 2026

SAFE kontra „Buy American”

Kiedy Europa próbuje powiązać pieniądze na obronność z własnym przemysłem, w Polsce słychać alarm: „protekcjonizm”. Gdy Stany Zjednoczone robią to samo od dziewięćdziesięciu lat, nazywa się to rozsądną polityką państwa. Problem z SAFE nie polega więc na tym, że jest wyjątkowy. Problem polega na tym, że nagle chcemy grać według zasad, które inni stosują od dawna.

W sporze o SAFE bardzo szybko pojawiło się słowo „protekcjonizm”. Europa ma zamykać rynek, utrudniać zakupy amerykańskiego sprzętu, psuć relacje z Waszyngtonem. Tak brzmi alarm. Tylko że w tej opowieści brakuje jednego elementu: tego, jak swoje pieniądze wydają sami Amerykanie.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz mówił o SAFE bez półtonów: „To jest broń atomowa, która gdzieś nad tym wielkim kredytem będzie wisiała”. W innym wystąpieniu stwierdził: „Czy polskiej armii potrzebne jest 180 mld złotych? Tak. Mam wątpliwości co do aspektu suwerennościowego”. Dodał też, że „Niemcy nie przystąpiły do SAFE, a posiadają największe obok Francji zdolności produkcyjne”. To nie są błahe uwagi. Pytanie o warunkowość i o realnych beneficjentów jest zasadne. Problem zaczyna się wtedy, gdy z tej krytyki wyciąga się wniosek: lepiej nie wiązać europejskich pieniędzy z europejską produkcją, bo ważniejsze jest kupowanie w USA. Rząd odpowiada inaczej. Pełnomocniczka ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła wprost: „Nikt nie mówi, że zakupy poza Europą nie będą się toczyły”. A Radosław Sikorski przekonywał w Monachium: „Europejski program SAFE to dokładnie to, czego Stany Zjednoczone potrzebują od Europy”.

I tu zaczyna się ciekawsza część historii. Bo Stany Zjednoczone od dawna robią to, o co dziś toczy się w Polsce spór.

Buy American Act obowiązuje od 1933 roku. To nie jest hasło z kampanii wyborczej, tylko prawo federalne. Jeśli administracja w Waszyngtonie wydaje pieniądze, ma preferować produkty wytworzone w USA. W 2021 roku Joe Biden wydał rozporządzenie pod znamiennym tytułem: „Ensuring the Future Is Made in All of America by All of America’s Workers”. Zaostrzono kontrolę nad wyjątkami, podniesiono progi krajowej zawartości. Udział amerykańskich komponentów w zamówieniach federalnych wzrósł z 55 do 60 procent, potem do 65, a docelowo ma sięgnąć 75 procent. Trzy czwarte wartości zamówienia ma powstawać w Stanach Zjednoczonych.

Po kryzysie finansowym ustawa stymulacyjna wymagała wprost, by stal, żelazo i produkty używane w projektach finansowanych z tych środków były produkowane w USA. Dziś zasada „Build America, Buy America” działa podobnie w ramach wielkiego programu infrastrukturalnego. Jeśli projekt korzysta z pieniędzy federalnych, materiały mają mieć amerykańskie pochodzenie. W sektorze obronnym jest tak samo. Program Foreign Military Financing pozwala udzielać sojusznikom grantów i pożyczek, ale zakupy najczęściej przechodzą przez system Foreign Military Sales, czyli przez amerykański przemysł i amerykańskie regulacje eksportowe. Wsparcie dla partnera i wsparcie dla własnej produkcji idą ręka w rękę. Nikt w Waszyngtonie nie nazywa tego protekcjonizmem zagrażającym sojuszom. To się nazywa polityka państwa.

I teraz najważniejsze. SAFE – wbrew uproszczeniom – nie jest programem „Europa albo nic”. Zostawia przestrzeń dla dostawców spoza UE. Szacunkowo do około 35 proc. wartości projektu może pochodzić z państw trzecich, takich jak USA czy Korea Południowa, o ile spełnione są warunki współpracy przemysłowej. To jest preferencja dla Europy, ale z wbudowaną furtką.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych federalne regulacje zmierzają w przeciwnym kierunku. Progi krajowej zawartości w zamówieniach publicznych zostały podniesione z 55 do 60 procent, potem do 65 procent, a docelowo mają sięgnąć 75 procent. Siedemdziesiąt pięć procent wartości zamówienia ma powstawać w USA. To nie jest „furtka”. To jest ściana z bardzo wąskimi drzwiami, otwieranymi tylko wtedy, gdy administracja uzna to za konieczne. Różnica jest więc policzalna. Europa mówi: co najmniej dwie trzecie u nas, reszta może być z zewnątrz. Ameryka mówi: trzy czwarte u nas, a reszta tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Dlatego polska debata brzmi momentami jak odwrócenie proporcji. Gdy SAFE zostawia 35 proc. przestrzeni dla partnerów spoza UE, słyszymy o zamykaniu rynku. Gdy USA wymagają 75 proc. krajowej zawartości w projektach finansowanych z pieniędzy federalnych, nikt nie mówi o zagrożeniu dla sojuszu. Można mieć zastrzeżenia do SAFE. Można domagać się lepszych mechanizmów kontroli i większej elastyczności. Ale trudno udawać, że Europa robi coś radykalnie innego niż Stany Zjednoczone. Różnica polega na tym, że Ameryka nie ma wątpliwości, po czyjej stronie mają pracować jej publiczne miliardy.

W długiej wojnie nie wygrywa ten, kto ma jednorazowo lepszy sprzęt. Wygrywa ten, kto potrafi go produkować i uzupełniać przez lata. USA to rozumieją. Europa zaczyna to rozumieć. Pytanie brzmi, czy Polska chce to zrozumieć razem z nią.

Marcin Tyc

Autor jest jest dziennikarzem, przedsiębiorcą, produkuje świetne sokiznatury.pl .

FB: Marcin Tyc

Twitter: Marcin Tyc

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Polityka na kolanach. Moskal wychwala Kaczyńskiego

W momentach kryzysu politycznego szczególnie wyraźnie widać, kto próbuje...

Twierdza Kaczyńskiego się chwieje. Walka o kontrolę zamiast jedności

W polityce momenty kryzysowe obnażają prawdziwe intencje liderów. To,...

Macron rozmawia z tym, kto rządzi. Nawrocki poza grą

W polityce międzynarodowej gesty znaczą często więcej niż oficjalne...

Partia w rozsypce. PiS traci kontrolę nad własnymi ludźmi

W polskiej polityce konflikty nigdy nie były niczym niezwykłym....

Wojna wewnątrz PiS. Morawiecki uderza w Jakiego

W polskiej polityce ostre spory nie są niczym nowym....

Wojna na szczycie PiS. Morawiecki uderza w Kurskiego

W polskiej polityce przyzwyczailiśmy się do sporów ostrych, ale...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img