Prawo i Sprawiedliwość od tygodni próbuje przekonać Polaków, że europejski program SAFE to rzekoma „pułapka” zastawiona na Polskę. Jarosław Kaczyński straszy niemieckimi interesami, a prezydent Karol Nawrocki mnoży wątpliwości i sygnalizuje możliwość weta. Problem polega jednak na tym, że coraz więcej danych pokazuje jedno: Polacy najwyraźniej nie dali się nabrać na tę infantylną partyjną propagandę.
Najlepiej widać to w najnowszym sondażu pracowni Opinia24 dla „Faktów” TVN i TVN24. Wyniki badania są dla PiS wyjątkowo niewygodne. Okazuje się bowiem, że ponad połowa Polaków uważa, iż prezydent powinien podpisać ustawę wdrażającą program SAFE.
Według sondażu aż 53 procent badanych jest za podpisaniem ustawy. Z czego 32 procent respondentów uważa, że prezydent „zdecydowanie powinien” ją podpisać, a kolejne 21 procent wskazało odpowiedź „raczej powinien”. Przeciwnicy stanowią wyraźną mniejszość. Odpowiedź „nie powinien” wybrało 25 procent ankietowanych – w tym 17 procent „zdecydowanie nie powinien”, a 8 procent „raczej nie powinien”.
To bardzo czytelny sygnał dla Pałacu Prezydenckiego i dla liderów PiS. Narracja o „zagrożeniu” ze strony programu SAFE najwyraźniej nie przekonuje większości społeczeństwa.
Jarosław Kaczyński próbował przekonywać opinię publiczną, że europejski mechanizm finansowania obronności działa przede wszystkim w interesie Niemiec. „Na SAFE zyskają Niemcy” – twierdzi prezes PiS.
Tyle że takie hasła coraz bardziej przypominają polityczny slogan niż poważną analizę. Program SAFE ma umożliwić państwom europejskim finansowanie inwestycji w obronność poprzez niskooprocentowane pożyczki. Polska miałaby dzięki temu środki na realizację aż 139 projektów modernizacyjnych, których szczegóły – ze względów bezpieczeństwa – pozostają tajne.
Trudno więc zrozumieć, dlaczego PiS próbuje przedstawiać ten mechanizm jako zagrożenie dla kraju. Zwłaszcza w sytuacji, gdy Polska od lat zwiększa wydatki na armię i potrzebuje stabilnych źródeł finansowania dla modernizacji wojska.
Jeszcze bardziej problematyczna jest postawa samego prezydenta. Karol Nawrocki od tygodni wysyła sprzeczne sygnały w sprawie ustawy. Z jednej strony mówi o konieczności wzmacniania bezpieczeństwa państwa, z drugiej – daje do zrozumienia, że może zawetować rozwiązanie, które miałoby dostarczyć realnych pieniędzy na zbrojenia.
Rząd apeluje do głowy państwa o szybkie podpisanie ustawy. Opozycja na czele z PiS oczekuje natomiast weta. W efekcie powstaje polityczny konflikt, który w praktyce może opóźnić dostęp do środków na modernizację armii.
Sondaż pokazuje jednak, że społeczeństwo patrzy na tę sytuację znacznie trzeźwiej niż politycy PiS. Co więcej, poparcie dla podpisania ustawy jest widoczne w różnych grupach społecznych. Za podpisaniem SAFE opowiada się 55 procent najmłodszych badanych w wieku 18–29 lat, ale także aż 66 procent osób powyżej 70. roku życia. Oznacza to, że sceptyczna narracja PiS nie trafia ani do młodszych, ani do starszych wyborców.
Ciekawie wyglądają również wyniki w podziale na elektoraty. Podpisanie ustawy popiera aż 95 procent wyborców Koalicji Obywatelskiej. Wśród wyborców PiS odsetek ten wynosi tylko 22 procent, a wśród sympatyków Konfederacji – 37 procent. To pokazuje skalę politycznego podziału wokół tej sprawy. Jednocześnie widać też, że nawet część wyborców prawicy nie jest przekonana do narracji o rzekomej „pułapce”.
W praktyce oznacza to jedno: polityczna strategia PiS oparta na straszeniu Brukselą przestaje działać. Jeszcze kilka lat temu takie argumenty mobilizowały sporą część opinii publicznej. Dziś coraz więcej Polaków oczekuje po prostu konkretnych rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo kraju.
I właśnie dlatego wyniki sondażu są tak ważne. Pokazują, że mimo intensywnej kampanii politycznej społeczeństwo potrafi odróżnić realną debatę o bezpieczeństwie od partyjnej propagandy. Jarosław Kaczyński i jego politycy mogą dalej powtarzać hasła o niemieckich interesach i europejskich „pułapkach”. Ale liczby mówią coś zupełnie innego: większość Polaków chce, by prezydent podpisał ustawę i umożliwił uruchomienie środków na modernizację armii.
A to oznacza, że tym razem polityczna narracja PiS po prostu nie zadziałała.










