Jarosław Kaczyński od lat buduje swoją polityczną narrację na prostym schemacie: jeśli coś pochodzi z Unii Europejskiej, to musi być zagrożeniem dla Polski. Tym razem na celowniku prezesa PiS znalazł się program SAFE – europejski mechanizm finansowania inwestycji w obronność. Problem w tym, że argumenty, które padły z ust lidera opozycji, brzmią bardziej jak polityczna propaganda niż poważna analiza.
Podczas konferencji prasowej w Sejmie Kaczyński przekonywał, że europejski program jest dla Polski niebezpieczny. W jego ocenie SAFE ma być wręcz „pułapką”. „SAFE w wydaniu Unii Europejskiej jest pułapką dla Polski. Jest przedsięwzięciem z punktu widzenia tego, kto miałby brać tego rodzaju kredyt – absurdalnym” – powiedział prezes PiS.
To bardzo mocne słowa. Problem polega na tym, że nie zostały poparte żadną rzetelną analizą ekonomiczną ani konkretnymi danymi. Zamiast tego Kaczyński zaproponował dziennikarzom… metaforę kredytu na dom. „Proszę sobie wyobrazić, że ktoś pani proponuje kredyt na dom. On jest nieźle oprocentowany, ale nie jest to procent stały. Przede wszystkim kredytodawca decyduje, gdzie ma być ten dom, jaki ma być ten dom i on może w każdej chwili pani te pieniądze zabrać” – mówił.
Po czym sam odpowiedział na zadane pytanie: „Wzięłaby pani taki kredyt? No chyba kogoś, kto taki kredyt by zaproponował, uznałaby pani za kogoś nienormalnego”.
Ten przykład dobrze pokazuje styl argumentacji prezesa PiS. Zamiast konkretów – obrazowe porównania. Zamiast faktów – sugestywne historie, które mają wzbudzić emocje. Tyle że polityka bezpieczeństwa i finansów publicznych to nie jest dyskusja przy kuchennym stole o kredycie hipotecznym.
Rzeczywisty mechanizm programu SAFE jest znacznie bardziej złożony i – co najważniejsze – dobrowolny. Państwa, które chcą skorzystać z finansowania, robią to na własnych warunkach i w ramach uzgodnionych zasad. Nie ma tu żadnego scenariusza, w którym ktoś nagle „zabiera pieniądze”, jak sugerował Kaczyński.
Mimo to lider PiS poszedł jeszcze dalej w swojej retoryce. „No a my nie jesteśmy nienormalni. Pan prezydent też nie jest nienormalny, racjonalnie myśli i dlatego, jak sądzę, będzie podejmował racjonalne, dobre dla Polski decyzje” – stwierdził.
W ten sposób Kaczyński zasugerował, że każdy, kto uważa program SAFE za sensowne rozwiązanie, działa nieracjonalnie. To klasyczny zabieg polityczny: sprowadzić skomplikowaną debatę do prostego podziału na „rozsądnych patriotów” i „naiwnych zwolenników”.
Jednocześnie prezes PiS promował alternatywną koncepcję, którą określa się mianem „Polskiego SAFE 0 proc.”. To inicjatywa prezydenta Karola Nawrockiego, zakładająca stworzenie krajowego mechanizmu finansowania obronności, między innymi z wykorzystaniem środków Narodowego Banku Polskiego.
Kaczyński przedstawił tę propozycję w jeszcze bardziej uproszczonej formie. „Dodajmy, że z drugiej strony ktoś proponuje pani kredyt, który w gruncie rzeczy nic panią nie będzie kosztował. I co tutaj wybierać?” – mówił.
Tyle że w ekonomii nie istnieje coś takiego jak kredyt, który „nic nie kosztuje”. Jeśli pojawiają się takie deklaracje, zwykle oznacza to jedno z dwóch: albo ktoś upraszcza rzeczywistość do granic absurdu, albo próbuje sprzedać polityczną opowieść zamiast realnego rozwiązania.










