15 maja 2026

Zakłócił, obrażał, jest dumny. Polityczny popis Kmity

Wczorajsze wydarzenia w Sejmie, związane ze ślubowaniem nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, miały być momentem powagi i instytucjonalnej ciągłości państwa. Zamiast tego stały się kolejnym odcinkiem politycznego spektaklu – i to spektaklu, który bardziej kompromituje jego uczestników, niż wzmacnia ich przekaz. W centrum tej kompromitacji znalazł się Łukasz Kmita oraz środowisko Prawa i Sprawiedliwości, które od lat przyzwyczaiło opinię publiczną do takiej formy „aktywności”.

Poseł PiS nie tylko zakłócił przebieg uroczystości, ale zrobił to w sposób demonstracyjny, krzycząc z ław sejmowych i próbując zagłuszyć przebieg ślubowania. Jego okrzyki – o „braku prezydenta”, o „nielegalności” wydarzenia – nie miały nic wspólnego z debatą czy argumentacją. Były zwykłą próbą przerwania ceremonii, politycznym hałasem, który miał zastąpić merytorykę.

Jeszcze bardziej bulwersujące jest jednak to, co nastąpiło później. Łukasz Kmita nie tylko nie okazał refleksji, ale wręcz z dumą opowiadał o swoim zachowaniu na antenie Telewizji wPolsce24: „Nastąpiła jakaś aberracja, tak to trzeba nazwać. Miałem wrażenie, że moimi słowami dwukrotnie im zepsułem pseudouroczystość”. To zdanie mówi wszystko. Nie chodziło o obronę prawa, nie chodziło o konstytucję – chodziło o „zepsucie” wydarzenia.

To już nie jest polityka. To jest szkolny wybryk przeniesiony na poziom parlamentu. „Na pewno naruszyło to ich strefę komfortu” – dodaje Kmita z wyraźnym zadowoleniem. Tyle że parlament nie jest miejscem do „naruszania strefy komfortu” poprzez krzyk i zakłócenia. Jest miejscem stanowienia prawa i reprezentowania obywateli. A przynajmniej powinien być.

Jeszcze bardziej szokujący jest poziom retoryki, po jaki sięga poseł PiS. W swojej wypowiedzi zaatakował Monika Wielichowska, mówiąc: „wszyscy pamiętamy pedofilię i zoofilię w Kłodzku”. To nie jest już nawet brutalna polityka – to jest zwykła, prymitywna insynuacja, która nie ma żadnego związku z omawianą sprawą. Takie słowa nie tylko kompromitują ich autora, ale też pokazują, jak nisko może upaść poziom debaty publicznej.

Zachowanie Kmity nie jest jednak incydentem oderwanym od szerszego kontekstu. To element stylu politycznego Prawo i Sprawiedliwość, które od lat stawia na eskalację, konflikt i spektakl. W tej logice nie liczy się argument, lecz efekt. Nie liczy się powaga instytucji, lecz medialny rozgłos.

Problem w tym, że taka strategia ma swoją cenę. Każdy kolejny „występ” tego typu obniża autorytet państwa. Każdy krzyk w Sejmie, każda próba zakłócenia procedur pokazuje obywatelom, że instytucje można traktować jak scenę do politycznych prowokacji.

Co więcej, trudno nie zauważyć, że PiS nie próbuje nawet ukrywać tego podejścia. Wręcz przeciwnie – nagradza je i promuje. Kmita nie został upomniany, nie wycofał się ze swoich słów. Przeciwnie – z dumą opowiada o „skuteczności” swojej akcji. To sygnał dla innych polityków: tak właśnie należy działać.

A przecież granice powinny być oczywiste. Spór o Trybunał Konstytucyjny może być ostry, może być fundamentalny – ale nie usprawiedliwia zachowań, które przypominają raczej demonstrację uliczną niż parlamentarną debatę.

Wczorajsze wydarzenia pokazały coś jeszcze: jak łatwo polityka może zamienić się w swoją karykaturę. Gdy zamiast argumentów pojawia się krzyk, zamiast debaty – zakłócenie, a zamiast odpowiedzialności – satysfakcja z chaosu, trudno mówić o poważnym życiu publicznym.

Dlatego problemem nie jest tylko Łukasz Kmita. Problemem jest model polityki, który reprezentuje. Model, w którym im głośniej, tym lepiej. Im bardziej kontrowersyjnie, tym skuteczniej.

Tyle że państwo nie może funkcjonować w oparciu o takie zasady. A jeśli politycy o tym zapominają, to prędzej czy później przypomną im o tym wyborcy.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Siemoniak panikuje! Czego nie mówi o aferze Abris?

Siemoniak znowu oszukał Tuska? Afera Abris powraca. Jaki był w niej...

Kaczyński jest na żebrach. Herszt PiS szuka 46 mln...

PiS zbankrutowało. Jarosław Kaczyński potrzebuje 46 mln złotych. Inaczej jego bandę...

Fronda w PiS. Morawiecki gra przeciw Kaczyńskiemu

Prawo i Sprawiedliwość coraz bardziej przypomina ugrupowanie, które utraciło...

PiS pożera własny ogon. Czarnek i Morawiecki prowadzą partyjną...

Prawo i Sprawiedliwość coraz bardziej przypomina ugrupowanie pogrążone w...

Kaczyński gasi pożar benzyną. PiS walczy już nie o...

Prawo i Sprawiedliwość coraz bardziej przypomina formację, która zamiast...

Awantura w cieniu Kaczyńskiego. PiS coraz bardziej pęka od...

Prawo i Sprawiedliwość od miesięcy próbuje przekonywać swoich wyborców,...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img