W polskiej polityce rzadko zdarzają się momenty, gdy instytucje państwa działają szybko, zdecydowanie i bez oglądania się na polityczne kalkulacje. Dlatego działania Waldemara Żurka zasługują dziś na szczególną uwagę – i, wbrew krytykom, na uznanie. Bo w sprawie Zbigniewa Ziobro i Marcina Romanowskiego wreszcie widać coś, czego przez lata brakowało: realną determinację państwa.
„Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek skierował (…) do władz Węgier dwa pisma dotyczące śledztwa (…) ws. nieprawidłowości związanych z Funduszem Sprawiedliwości” – czytamy w komunikacie. To nie jest drobny gest dyplomatyczny, lecz konkretne działanie prawne. Żurek nie ograniczył się do deklaracji – sięgnął po instrumenty, które realnie mogą doprowadzić do wyjaśnienia sprawy.
Co istotne, tempo tych działań jest uderzające. „Dziś, jako Prokurator Generalny, zwróciłem się (…) o pilne udzielenie informacji” – podkreślił. Słowo „pilne” nie jest tu przypadkowe. Pokazuje, że mamy do czynienia z podejściem, w którym państwo nie zamierza czekać miesiącami na rozwój wydarzeń, lecz aktywnie wymusza odpowiedzi.
Zakres pytań skierowanych do strony węgierskiej również nie pozostawia złudzeń co do powagi sytuacji. Żurek chce wiedzieć, „czy Zbigniewowi Ziobrze i Marcinowi Romanowskiemu przyznano status uchodźców lub prawo azylu, a jeśli tak – kiedy, przez jaki organ i na jakiej podstawie”. To pytania fundamentalne – nie tylko z punktu widzenia polskiego śledztwa, ale także zasad funkcjonowania Unii Europejskiej.
Nie chodzi bowiem wyłącznie o dwie konkretne osoby. W tle jest kwestia zaufania między państwami członkowskimi. Jeśli ktoś, wobec kogo wydano europejski nakaz aresztowania, może swobodnie przebywać w innym kraju UE pod osłoną azylu, to cały system współpracy prawnej zaczyna się chwiać. I właśnie na ten problem trafnie wskazuje Żurek.
„Takie decyzje w oczywisty sposób naruszają prawo Unii Europejskiej i godzą w zasadę wzajemnego zaufania między państwami członkowskimi” – zaznaczył. To zdanie powinno być punktem odniesienia dla całej debaty. Bo pokazuje, że działania prokuratora generalnego nie są polityczną vendettą, lecz próbą obrony podstawowych reguł wspólnoty.
Tymczasem krytycy, jak mecenas Bartosz Lewandowski, próbują te działania ośmieszać. „Zadrwił z absurdu tych działań” – czytamy. Tyle że trudno mówić o absurdzie, gdy państwo domaga się realizacji europejskiego nakazu aresztowania i wyjaśnienia statusu osób podejrzanych o poważne przestępstwa. Jeśli coś jest absurdalne, to raczej sytuacja, w której takie pytania w ogóle trzeba zadawać.
Warto też zauważyć, że Żurek nie poprzestał na jednym piśmie. W pierwszym zwrócił się o informacje dotyczące wykonania europejskiego nakazu aresztowania wobec Romanowskiego. W drugim poinformował o zarzutach: „wobec Zbigniewa Ziobry (…) 26 przestępstw, a wobec Marcina Romanowskiego 19 przestępstw, m.in. przywłaszczenia (…) środków publicznych w wielkich rozmiarach”. To pokazuje skalę sprawy – i uzasadnia zdecydowane działania.
Jeszcze ważniejsze jest to, że Żurek działa konsekwentnie. „Ponownie wystąpiłem też o informację, co dzieje się ze sprawą Europejskiego Nakazu Aresztowania” – podkreślił. To nie jest jednorazowy ruch pod publikę, lecz element szerszej strategii. Strategii, która zakłada, że państwo nie odpuszcza, nawet jeśli napotyka opór.
Wreszcie, kluczowy jest wniosek końcowy: prośba o „podjęcie działań prowadzących do uchylenia ewentualnych decyzji azylowych”. To już nie tylko pytania, ale konkretne żądanie. I właśnie tutaj widać największą zmianę jakościową. Polska przestaje być biernym obserwatorem, a zaczyna aktywnie egzekwować swoje prawa.
Dlatego krytyka tych działań wydaje się chybiona. W rzeczywistości mamy do czynienia z sytuacją odwrotną: to nie Żurek działa zbyt agresywnie, lecz przez lata państwo działało zbyt ostrożnie. Dziś ta ostrożność ustępuje miejsca determinacji – i bardzo dobrze.
Bo państwo, które nie potrafi szybko i skutecznie reagować w sprawach tej wagi, przestaje być państwem poważnym. A działania Waldemara Żurka pokazują, że Polska zaczyna wreszcie traktować swoje instytucje – i swoje prawo – na serio.










