Najnowsze doniesienia i wyniki badań opinii publicznej nie pozostawiają większych złudzeń: sprawa Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego przestała być jedynie politycznym sporem, a stała się testem dla wiarygodności państwa prawa – zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech. Sondaż pracowni Europion pokazuje jasno, że społeczne oczekiwania są jednoznaczne. Aż połowa badanych opowiada się za ekstradycją obu polityków do Polski lub cofnięciem im azylu. To nie jest margines opinii – to wyraźny sygnał społecznego zniecierpliwienia.
Nie sposób pominąć kontekstu politycznego. Po wyborach parlamentarnych na Węgrzech lider zwycięskiej Tiszy, Peter Magyar, zapowiedział ponowne rozpatrzenie sprawy azylu. Jego słowa – „Węgry nie są wysypiskiem dla poszukiwanych na całym świecie przestępców” – wybrzmiały w Europie mocno i jednoznacznie. To deklaracja, która uderza nie tylko w samych zainteresowanych, ale także w dotychczasową politykę ochronną wobec nich.
Dane sondażowe są bezlitosne. 30 proc. Polaków domaga się natychmiastowej ekstradycji, kolejne 19 proc. chce cofnięcia azylu. Zaledwie 10 proc. uważa, że powinien być on respektowany bez względu na okoliczności. Nawet w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości nie ma jednomyślności – choć 30 proc. wyborców tej partii popiera utrzymanie azylu, to aż 31 proc. opowiada się za jego cofnięciem lub ekstradycją. To pokazuje, że sprawa przekracza podziały partyjne.
Trudno się dziwić takim nastrojom. Zbigniew Ziobro przez lata budował swoją pozycję jako bezkompromisowy strażnik prawa, polityk, który deklarował walkę z nadużyciami i przestępczością. Dziś jednak sam znalazł się w sytuacji, która podważa wiarygodność tej narracji. Jeszcze bardziej problematyczna wydaje się postawa Marcin Romanowski, który jako jego bliski współpracownik również korzysta z ochrony azylowej. To sytuacja, która rodzi pytanie o standardy odpowiedzialności politycznej.
Nie chodzi tu wyłącznie o formalne rozstrzygnięcia prawne. To kwestia elementarnej uczciwości wobec obywateli. Polacy nie oczekują spektaklu ani politycznej zemsty – oczekują równości wobec prawa. Jeśli istnieją zarzuty, powinny zostać rozpatrzone przez sąd w kraju, którego dotyczą. Ucieczka przed tym procesem, nawet jeśli formalnie zabezpieczona azylem, jest odbierana jako unikanie odpowiedzialności.
Co więcej, 44 proc. badanych przewiduje, że ekstradycja prędzej czy później nastąpi. To pokazuje, że społeczeństwo nie tylko wyraża oczekiwania, ale także zakłada nieuchronność pewnych wydarzeń. Jedynie 13 proc. wierzy, że azyl zostanie utrzymany. Ciekawy – i zarazem niepokojący – jest fakt, że 18 proc. respondentów dopuszcza scenariusz ucieczki obu polityków do kraju trzeciego. To dowód głębokiego braku zaufania do ich intencji.
Publicystyka nie powinna unikać ostrych ocen tam, gdzie sytuacja tego wymaga. W tym przypadku trudno oprzeć się wrażeniu, że zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Marcin Romanowski znaleźli się w pułapce własnej polityki. Przez lata kreowali się na tych, którzy stoją ponad układami i nie boją się odpowiedzialności. Dziś jednak to oni muszą zmierzyć się z oczekiwaniami społeczeństwa, które nie daje im taryfy ulgowej.
Polacy – jak pokazuje sondaż – „nie mają złudzeń”. To sformułowanie trafnie oddaje nastroje społeczne. Nie chodzi już o sympatie polityczne, lecz o zasadę: jeśli ktoś pełnił najwyższe funkcje w państwie, tym bardziej powinien stanąć przed sądem i wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Ucieczka od tego obowiązku nie jest oznaką siły, lecz słabości.
Ostatecznie sprawa ekstradycji stanie się testem nie tylko dla węgierskich władz, ale także dla samych zainteresowanych. Jeśli chcą zachować resztki wiarygodności, powinni – zamiast korzystać z politycznych osłon – wrócić do Polski i stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. Bo jak pokazują liczby i nastroje społeczne, tego właśnie oczekują dziś obywatele.











