Rocznice w polityce bywają puste, odhaczane bez refleksji i znaczenia. Są jednak takie momenty, które nie tylko przypominają o przeszłości, ale też brutalnie weryfikują teraźniejszość. Dwudziesta druga rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej jest właśnie takim momentem. I trudno nie zauważyć, że słowa Donalda Tuska – „Już wtedy wiedzieliśmy, że to dobra decyzja. 22 lata dumy!” – wybrzmiewają dziś z wyjątkową siłą.
To nie jest tylko sentymentalne wspomnienie. To przypomnienie cywilizacyjnego wyboru, który na dekady określił kierunek rozwoju Polski. 1 maja 2004 roku tysiące ludzi świętowało na Placu Zamkowym w Warszawie moment, w którym Polska ostatecznie zakotwiczyła się w świecie zachodnich wartości – demokracji, praworządności i współpracy międzynarodowej. W tamtym czasie była to decyzja ponad podziałami. Dziś, niestety, stała się osią jednego z najostrzejszych sporów politycznych.
Tusk, publikując nagranie z tamtych chwil, nie tylko odwołuje się do wspólnej pamięci. W jego słowach jest także wyraźna teza: integracja europejska była sukcesem, który przyniósł Polsce realne korzyści – gospodarcze, społeczne i polityczne. I trudno z tym polemizować. Wystarczy spojrzeć na rozwój infrastruktury, poziom inwestycji czy wzrost jakości życia. Polska, która wchodziła do Unii jako kraj na dorobku, dziś jest jednym z kluczowych państw regionu.
Na tym tle szczególnie wyraźnie widać destrukcyjną rolę, jaką przez lata odgrywało Prawo i Sprawiedliwość. Partia, która formalnie deklarowała przywiązanie do Unii Europejskiej, w praktyce prowadziła politykę ciągłej konfrontacji. Konflikty z instytucjami unijnymi, podważanie zasad praworządności, retoryka suwerennościowa używana jako zasłona dla wewnętrznych problemów – to wszystko sprawiło, że Polska zaczęła być postrzegana nie jako partner, lecz jako problem.
Najbardziej uderzające jest to, że PiS próbował zawłaszczyć narrację o patriotyzmie, jednocześnie podważając fundamenty decyzji z 2004 roku. Bo czym innym jest konsekwentne uczestnictwo we wspólnocie europejskiej, jeśli nie właśnie wyrazem nowoczesnego patriotyzmu? Tusk, przypominając o „22 latach dumy”, odwołuje się do tej właśnie wizji – Polski silnej swoją obecnością w Unii, a nie izolującej się pod hasłami fałszywej niezależności.
Nie można też zapominać, że wejście do Unii było efektem odwagi politycznej i społecznego konsensusu. Dziś ten konsensus został rozbity, a jego odbudowa wymaga nie tylko deklaracji, ale konkretnych działań. W tym sensie słowa Tuska są również zobowiązaniem. Jeśli „już wtedy wiedzieliśmy, że to dobra decyzja”, to dziś powinniśmy zrobić wszystko, by tę decyzję konsekwentnie realizować.
Krytyka PiS nie jest w tym kontekście jedynie politycznym odruchem. Jest koniecznością wynikającą z faktów. Lata rządów tej partii pokazały, jak łatwo można roztrwonić kapitał zaufania budowany przez dekady. Zamiast wzmacniać pozycję Polski w Europie, PiS ją osłabiał. Zamiast budować sojusze – palił mosty. Zamiast szukać porozumienia – eskalował konflikty.
Dlatego rocznica wejścia do Unii Europejskiej nie powinna być tylko okazją do wspomnień. Powinna być momentem rozliczenia. Kto naprawdę stoi po stronie europejskiej przyszłości Polski, a kto traktuje ją instrumentalnie? Kto buduje, a kto niszczy? W tej konfrontacji stanowisko Tuska jest jasne i spójne – i właśnie dlatego zasługuje na mocne poparcie.
„22 lata dumy” to nie slogan. To przypomnienie, że Polska potrafiła dokonać właściwego wyboru. Pytanie brzmi: czy potrafi go obronić?
Już wtedy wiedzieliśmy, że to dobra decyzja. 22 lata dumy!🇵🇱🇪🇺 pic.twitter.com/NHneKPeCD9
— Donald Tusk (@donaldtusk) May 1, 2026










