Karol Nawrocki coraz wyraźniej pokazuje, że jego prezydentura będzie oparta nie na rozwiązywaniu realnych problemów, lecz na nieustannej politycznej kampanii. Kolejne konferencje, kolejne wielkie hasła, kolejne inicjatywy, które od początku wyglądają bardziej na propagandowy spektakl niż poważną próbę zmiany rzeczywistości. Tak właśnie należy odczytywać pomysł referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej i Zielonego Ładu.
Prezydent ogłosił z wielką pompą, że kieruje do Senatu wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum. Pytanie ma dotyczyć unijnej polityki klimatycznej, którą Nawrocki oskarża o wzrost kosztów życia i cen energii. Problem polega jednak na tym, że cała inicjatywa już dziś wygląda na polityczny teatr, którego finał został wcześniej zaplanowany.
Bardzo trafnie ocenił to prof. Antoni Dudek, który nie pozostawił wątpliwości co do rzeczywistych intencji prezydenta. „Żadnego referendum nie będzie” — stwierdził na antenie TVN24. I trudno nie przyznać mu racji. Wniosek najprawdopodobniej nie uzyska poparcia Senatu, co pozwoli Nawrockiemu i politykom PiS odgrywać rolę rzekomych obrońców zwykłych Polaków przed „złym Tuskiem” i „Brukselą”.
Dudek bardzo celnie opisał mechanizm tej politycznej gry. Jak zauważył, prezydent będzie mógł później wspólnie z Przemysławem Czarnkiem przekonywać, że „oto prezydent i premier in spe chcieli uchronić Polaków przed drożyzną, jaką powoduje Zielony Ład, a zły rząd Tuska i koalicja do tego nie dopuścili”. To nie jest więc projekt nastawiony na realne rozwiązania. To kolejny element permanentnej kampanii wyborczej prowadzonej przez obóz PiS.
I właśnie dlatego warto słuchać Dudka. Nie tylko dlatego, że od lat należy do najciekawszych komentatorów polskiej polityki, ale również dlatego, że jego diagnozy bardzo często okazują się trafne. Historyk i politolog od dawna pokazuje, że rozumie mechanizmy rządzące współczesnym populizmem lepiej niż wielu zawodowych polityków. Zresztą jego najnowsza książka Politycy XX wieku jest tego najlepszym dowodem. To jedna z najciekawszych publikacji ostatnich miesięcy — przenikliwa, świetnie napisana i pokazująca, jak często politycy próbują budować swoją siłę nie poprzez skuteczne rządzenie, lecz przez emocje, konflikty i kreowanie wrogów.
Nawrocki idealnie wpisuje się w ten model. Prof. Dudek zwrócił uwagę na jeszcze jedną niezwykle ważną kwestię: strategicznym celem obecnego prezydenta jest przekonanie Polaków do systemu prezydenckiego. „Strategicznym celem Nawrockiego jest przekonanie większości Polaków, że trzeba ustanowić system prezydencki” — mówił politolog. To bardzo poważne ostrzeżenie.
Bo za pozornie niewinnymi referendum i kolejnymi „radami narodowymi” kryje się coś znacznie większego: próba podważania obecnego modelu demokracji parlamentarnej. Nawrocki coraz częściej sugeruje, że rząd wyłoniony w wyniku koalicji ma mniejszą legitymację niż prezydent wybierany w wyborach powszechnych. To niebezpieczna narracja, która prowadzi do prostego wniosku — parlament i rząd są przeszkodą, a prawdziwą wolę narodu reprezentuje wyłącznie głowa państwa.
Historia Europy pokazuje jednak, że takie myślenie bardzo łatwo prowadzi do konfliktu instytucyjnego i koncentracji władzy w rękach jednego polityka. Tym bardziej niepokojące jest to, że Nawrocki zdaje się budować swoją polityczną pozycję właśnie na nieustannym sporze z rządem Donalda Tuska.
Tymczasem Polska potrzebuje dziś czegoś zupełnie innego: stabilności, odpowiedzialności i spokojnego zarządzania państwem w wyjątkowo trudnym momencie geopolitycznym. Nie kolejnych referendów, które z góry wiadomo, że się nie odbędą. Nie politycznych happeningów i wielkich słów o „obronie narodu”. Ale realnych działań.
Dlatego głos Antoniego Dudka jest dziś tak ważny. Bo przypomina, że polityka nie może być wyłącznie spektaklem. A demokracja nie polega na tym, by nieustannie szukać konfliktu i przekonywać obywateli, że wszystkie instytucje poza prezydentem są niewiarygodne.










