Jarosław Kaczyński po raz kolejny postanowił wrócić do retoryki, która od lat zatruwa polską debatę publiczną. Podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS znów mówił o „zamachu”, „agenturze rosyjskiej” i „współpracownikach Putina w Polsce”.
I trudno nie zadać sobie pytania: co on właściwie znowu nawygadywał? Bo problem nie polega już wyłącznie na samych teoriach spiskowych. Problem polega na tym, że lider największej partii opozycyjnej coraz bardziej przypomina polityka żyjącego w rzeczywistości całkowicie oderwanej od faktów i odpowiedzialności za słowo.
Kaczyński podczas wystąpienia stwierdził, że „znaczna część naszego społeczeństwa nie chce przyjmować do wiadomości tej prawdy; twardej, bolesnej, nieprzyjemnej, groźnej prawdy o zamachu”. Dodał również, że za katastrofę smoleńską odpowiadał „Putin i jego współpracownicy”, także ci „którzy są w Polsce”. Według prezesa PiS „to była akcja nie tylko rosyjska, to była także akcja pewnych środowisk w Polsce”.
To są oskarżenia skrajnie poważne. Problem w tym, że po piętnastu latach od katastrofy nadal nie przedstawiono żadnych przekonujących dowodów potwierdzających tezę o zamachu. Przez lata PiS dysponował pełnią władzy: kontrolował rząd, prokuraturę, służby specjalne i media publiczne. Antoni Macierewicz kierował specjalną podkomisją smoleńską, która pochłonęła gigantyczne pieniądze podatników. I jaki jest efekt? Kolejne konferencje, kolejne sugestie, kolejne polityczne spektakle — ale wciąż brak niepodważalnych dowodów.
Mimo to Kaczyński nadal mówi o „prawdzie”, której rzekomo społeczeństwo nie chce zaakceptować. To wyjątkowo wygodna konstrukcja polityczna. Jeśli ktoś nie zgadza się z teorią zamachu, zostaje automatycznie wpisany do grona ludzi manipulowanych, naiwnych albo wręcz współpracujących z „agenturą Putina”. W ten sposób każda krytyka staje się dowodem spisku. Każdy sceptycyzm — przejawem zdrady.
Jeszcze bardziej niepokojące są słowa Kaczyńskiego o protestujących podczas miesięcznic. Prezes PiS stwierdził: „Agentura rosyjska, agentura Putina tutaj działa”. Dodał również, że przyjdzie dzień, gdy „ci ludzie nie będą mogli się tutaj pokazywać, bo będą po prostu w innym miejscu”. To już nie jest zwykła polityczna przesada. To język, który brzmi groźnie i autorytarnie. Sugerowanie, że przeciwnicy polityczni czy demonstranci powinni znaleźć się „w innym miejscu”, bo nie zgadzają się z narracją partii rządzącej przez lata Polską, budzi bardzo złe skojarzenia.
Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że Jarosław Kaczyński wciąż próbuje utrzymywać społeczeństwo w stanie permanentnej wojny emocjonalnej wokół Smoleńska. Katastrofa, która była ogromną narodową tragedią, od dawna została przez PiS zamieniona w polityczne narzędzie. Każde kolejne wystąpienie prezesa partii wygląda podobnie: oskarżenia, sugestie zdrady, odwołania do rosyjskiej agentury i narracja o ukrywanej „prawdzie”.
Tyle że Polska w 2026 roku ma zupełnie inne problemy niż obsesje Jarosława Kaczyńskiego. Obywatele martwią się o gospodarkę, ceny mieszkań, bezpieczeństwo, ochronę zdrowia i przyszłość swoich rodzin. Tymczasem lider PiS po raz kolejny wraca do opowieści, które coraz większej części społeczeństwa wydają się po prostu niepoważne.
Trudno też nie zauważyć tragicznego paradoksu. Kaczyński oskarża innych o sianie chaosu i działanie na rzecz Putina, podczas gdy to właśnie wieloletnie podsycanie teorii spiskowych osłabia zaufanie obywateli do państwa i instytucji. Jeśli przez piętnaście lat nie udało się udowodnić zamachu, a mimo to wciąż oskarża się kolejne grupy ludzi o udział w spisku, to nie jest już poszukiwanie prawdy. To polityczne uzależnienie od własnej narracji.
I właśnie dlatego coraz więcej Polaków reaguje na podobne wystąpienia nie oburzeniem, lecz znużeniem. Bo trudno traktować poważnie polityka, który od lat opowiada o „dowodach”, których nie potrafi pokazać, i o „agenturze”, którą widzi niemal wszędzie wokół siebie. Jarosław Kaczyński po raz kolejny udowodnił, że zamiast budować odpowiedzialną debatę publiczną, woli podtrzymywać atmosferę podejrzeń, lęku i politycznej paranoi.










