16 czerwca 2026

Prezydent czy rzecznik PiS? Nawrocki broni Ziobry, Szczepkowska broni państwa

Karol Nawrocki coraz wyraźniej pokazuje, że urząd prezydenta traktuje jak przedłużenie partyjnego studia telewizyjnego PiS. Zamiast wzmacniać pozycję Polski, tłumaczy kompromitujące zachowania własnego obozu. Zamiast bronić autorytetu państwa, podważa jego instytucje. I właśnie dlatego reakcja Joanny Szczepkowskiej wybrzmiała tak mocno. Bo w chwili, gdy wielu polityków milczy albo udaje, że nic się nie stało, ona powiedziała wprost to, co myśli dziś wielu Polaków: prezydent przekroczył granicę odpowiedzialności za państwo.

Sprawa dotyczy słów wypowiedzianych przez Nawrockiego podczas szczytu B9 w Rumunii. To nie była lokalna konferencja prasowa ani partyjny wiec w Pcimiu Dolnym. To było wydarzenie międzynarodowe, obserwowane przez zagraniczne media i partnerów Polski. Tymczasem prezydent RP postanowił przedstawić narrację, według której Zbigniew Ziobro jest właściwie „osobą prywatną”, która po prostu wyjechała do Stanów Zjednoczonych, a całe zamieszanie wokół jego sytuacji ma charakter polityczny.

Joanna Szczepkowska nie zostawiła na tej wypowiedzi suchej nitki. „Cały świat wie, że wyjazd Ziobry to jest ucieczka przed prawem. Mówienie przed kamerami i światową prasą, że to zwykły człowiek, który dostał wizę i sprawa jest prywatna, to wprowadzanie światowej opinii publicznej w błąd. Ordynarne, chamskie i oczywiste kłamstwo” – napisała. Trudno odmówić jej racji.

Bo problem nie polega nawet na samej obronie partyjnego kolegi. Politycy PiS od zawsze bronią swoich ludzi. Problem zaczyna się wtedy, gdy prezydent państwa publicznie podważa wiarygodność własnych instytucji. Nawrocki poszedł bowiem dalej i zasugerował, że Ziobro „nie mógł się spodziewać uczciwego procesu w Polsce”. To zdanie brzmi jak polityczny dynamit. Jeśli bowiem głowa państwa mówi światu, że polskie sądy nie gwarantują uczciwego procesu, to właściwie po co istnieje jeszcze polskie państwo?

Szczepkowska trafnie zauważyła konsekwencje takich słów. „To znaczy, że prezydent Polski nie uznaje polskich sądów i w jego opinii każda »osoba prywatna«, jeśli jest Polakiem z zarzutami, ma prawo oddalić się z kraju, bo nie może się tu spodziewać uczciwego procesu. To znaczy, że prezydent tego kraju wzywa przestępczy świat do nieposłuszeństwa wobec polskiego prawa. To jest łamanie konstytucji” – oceniła aktorka.

I właśnie tutaj kończy się wygodna opowieść PiS o „wolności słowa” czy „alternatywnej opinii”. Prezydent nie jest publicystą ani internetowym komentatorem. Każde jego słowo ma konsekwencje polityczne i międzynarodowe. Jeśli głowa państwa podważa legalność własnego systemu sądowniczego, to daje argument wszystkim tym, którzy od lat oskarżają Polskę o rozpad standardów demokratycznych.

Najbardziej uderzające jest jednak to, że Nawrocki zdaje się tego w ogóle nie rozumieć. W jego wystąpieniach coraz częściej widać polityczną brawurę połączoną z kompletnym brakiem wyczucia odpowiedzialności. To styl charakterystyczny dla PiS ostatnich lat: najpierw rzucić mocne hasło, potem obrażać się na krytykę i przedstawiać siebie jako ofiarę „systemu”. Problem w tym, że dziś stawką nie jest już tylko partyjna propaganda, ale wiarygodność państwa polskiego.

Dlatego decyzja Szczepkowskiej o wystosowaniu listu otwartego do Włodzimierza Czarzastego nie jest żadnym „aktorskim performansem”, jak zapewne będą próbowały przedstawiać ją prawicowe media. To reakcja obywatelki, która uznała, że granica została przekroczona. „Jest to wyraz najwyższego niepokoju o stan i bezpieczeństwo Polski wobec niekonstytucyjnych działań osoby sprawującej urząd prezydenta” – napisała.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element jej listu. Szczepkowska oskarża Nawrockiego o sabotowanie polskiej pozycji w Europie i podważanie znaczenia Unii Europejskiej. Trudno nie zauważyć, że to właśnie ta antyeuropejska retoryka od lat stanowi polityczne paliwo PiS. Problem polega jednak na tym, że dziś świat wygląda inaczej niż dekadę temu. Polska nie jest samotną wyspą. Nasze bezpieczeństwo opiera się na sojuszach, współpracy i wiarygodności. Prezydent, który na arenie międzynarodowej relatywizuje polskie prawo i podważa instytucje własnego państwa, nie wzmacnia Polski. On ją osłabia.

Nawrocki najwyraźniej uznał, że nadal trwa kampania wyborcza i wszystko można przykryć partyjnym przekazem. Tymczasem urząd prezydenta wymaga czegoś więcej niż lojalności wobec politycznych kolegów. Wymaga odpowiedzialności za państwo. A tej odpowiedzialności w rumuńskim wystąpieniu po prostu zabrakło.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Prezydent na wojnie z własnym rządem. Nawrocki za oceanem...

Karol Nawrocki miał podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych...

Kiedy prezydent szkodzi Polsce. Nawrocki za oceanem bardziej walczy...

Jedną z najczęściej powtarzanych zasad polskiej polityki jest przekonanie,...

Spotkanie za kratkami. Kilka słów Giertycha obnażyło słabość propagandy...

Polityka bywa czasem śmiertelnie poważna. Dotyczy bezpieczeństwa państwa, gospodarki,...

Amerykański sen Nawrockiego. Za głośnymi deklaracjami wciąż nie widać...

Karol Nawrocki przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie bierze udział...

Koparki zamiast konferencji prasowych. Tusk rusza z Portem Polska!

W polskiej polityce łatwo jest ogłaszać wielkie plany. Znacznie...

Od propagandy do prokuratury. Kurski i Ziobro nie mogą...

Są politycy, którzy po utracie władzy potrafią spojrzeć krytycznie...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img