Przez lata Zbigniew Ziobro budował swój polityczny wizerunek na opowieści o bezkompromisowej walce z przestępczością, obronie państwa i konieczności twardego egzekwowania prawa. Los bywa jednak przewrotny. Człowiek, który najgłośniej domagał się rozliczania innych, sam stał się bohaterem debaty o odpowiedzialności przed wymiarem sprawiedliwości. Najnowszy sondaż IBRiS pokazuje zaś coś jeszcze bardziej dotkliwego dla byłego ministra sprawiedliwości: Polacy najwyraźniej nie uwierzyli w jego narrację o politycznych prześladowaniach.
Wyniki badania są jednoznaczne. Na pytanie, czy władze Stanów Zjednoczonych powinny wydać Polsce Zbigniewa Ziobrę, aż 40,6 proc. respondentów odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a kolejne 15,6 proc. wybrało odpowiedź „raczej tak”. Łącznie daje to ponad 56 proc. badanych popierających sprowadzenie byłego ministra do kraju. Przeciwników takiego rozwiązania jest wyraźnie mniej – 32,2 proc.
To nie jest zwykły wynik sondażu. To polityczny werdykt wystawiony całej strategii obronnej Ziobry i jego środowiska.
Przez ostatnie miesiące politycy PiS oraz sprzyjające im media próbowali przekonywać opinię publiczną, że były minister jest ofiarą politycznej zemsty. Węgierski azyl miał być dowodem na rzekomy kryzys praworządności w Polsce, a wyjazd do Stanów Zjednoczonych przedstawiano niemal jako konieczność wynikającą z politycznych represji. Problem polega na tym, że zdecydowana większość obywateli najwyraźniej nie kupiła tej historii.
Polacy wydają się rozumieć prostą zasadę: jeśli ktoś przez lata stał na czele resortu sprawiedliwości i wielokrotnie podkreślał znaczenie odpowiedzialności przed prawem, to sam również powinien być gotowy stanąć przed niezależnymi instytucjami państwa. Nie ma tu miejsca na specjalne przywileje ani polityczne wyjątki.
W tym kontekście szczególnie interesująco wygląda postawa obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Szef resortu zapewnia, że prokuratura ma gotowy wniosek o ekstradycję byłego ministra. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Państwo, które traktuje swoje instytucje poważnie, nie może akceptować sytuacji, w której osoby objęte postępowaniami po prostu znikają za granicą i oczekują, że problem sam się rozwiąże.
Sondaż pokazuje, że społeczeństwo dostrzega tę oczywistą zależność. Poparcie dla działań zmierzających do sprowadzenia Ziobry do Polski jest w istocie poparciem dla zasady równości wobec prawa. To również wyraz zaufania do działań obecnego kierownictwa resortu sprawiedliwości.
Jeszcze niedawno Ziobro przedstawiał się jako polityk, który przywraca państwu sprawczość i skuteczność. Dziś jego sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zamiast dominować debatę publiczną, znajduje się poza krajem. Zamiast narzucać innym warunki gry, musi tłumaczyć się ze swoich decyzji. Zamiast przekonywać obywateli do własnej narracji, obserwuje sondaże pokazujące, że większość społeczeństwa oczekuje jego powrotu do Polski.
To właśnie dlatego wyniki badania IBRiS są tak bolesne dla byłego lidera Solidarnej Polski. Nie chodzi wyłącznie o liczby. Chodzi o symboliczne znaczenie tych liczb. Pokazują one bowiem, że polityczna opowieść o prześladowanym ministrze nie zdobyła społecznego uznania.
Co więcej, badanie podważa również strategię całego obozu PiS. Jeśli większość obywateli popiera działania prowadzące do sprowadzenia Ziobry do kraju, oznacza to, że argument o rzekomym politycznym odwecie nie trafia nawet do części umiarkowanych wyborców.
Polityka bywa bezlitosna. Przez lata Ziobro budował swój autorytet na hasłach odpowiedzialności, rozliczeń i nieuchronności kary. Dziś właśnie te same zasady wracają do niego niczym bumerang. A najnowszy sondaż pokazuje, że Polacy nie tylko to dostrzegają, ale wręcz oczekują, by zostały zastosowane również wobec niego.
To dlatego wynik badania jest czymś więcej niż chwilową polityczną niedogodnością. To widowiskowa porażka narracji, którą Ziobro i jego otoczenie próbowali budować od miesięcy. I jednocześnie wyraźny sygnał, że większość obywateli stoi po stronie odpowiedzialności, a nie politycznych wymówek.










